Łączna liczba wyświetleń
środa, 16 listopada 2016
wtorek, 1 listopada 2016
Długo oczekiwany wybaczcie ale na prawdę starałam się jak mogłam. Niestety wceśniej miałam wiele zajęć ale postaram się już do was wrócić miłego czytania :* Kocham was :*
Luna weszła
do szkoły z uśmiechem. Chyba po raz pierwszy Ambar nie musiała na nią czekać.
Wczoraj wieczorem próbowała się dodzwonić do Matteo ale podobnie jak Nina, nie
odbierał telefonu. Luna zaczęła rozglądać się, ale nigdzie nie zauważyła
przyjaciółki. W rogu korytarza stał Gaston. Jednak zanim dziewczyna zdążyła mu
pomachać do szkoły wszedł Matteo. Luna była przekonana że chłopak najpierw
podejdzie przywitać się z przyjacielem więc ruszyła w ich stronę. Nagle stanęła
jak wryta. Matteo zmierzył Gastona wzrokiem i poszedł w zupełnie inną stronę.
Nie tylko ona była zdziwiona inni uczniowie tez przyglądali się temu ze
zdziwieniem. Chciała usłyszeć jakieś
wyjaśnienia ale kiedy tylko się odwróciła Gaston zniknął. Była pewna ze coś się
musiało stać. A na domiar nigdzie nie było Niny. Rozległ się pierwszy dzwonek
na lekcje. Dziewczyna jeszcze raz rozejrzała się za przyjaciółką po czym z
głębokim westchnieniem ruszyła w stronę klasy.
Po pierwszej
lekcji dalej nie było Niny. Nigdy wcześniej nie zdarzało się nic takiego.
Spanikowana Luna postanowiła do niej zadzwonić. Odebrała po pierwszym sygnale.
-Hallo?
-Można
wiedzieć gdzie jesteś?
-Luna?! – w jej
głosie dało się słyszeć nie małe zaskoczenie – Przepraszam zapomniałam ci
powiedzieć mam dzisiaj wizytę u okulisty.
Luna
odetchnęła z ulga. A więc nic jej nie było. Całe szczęście. Za chwile usłyszała
przyciszony głos w słuchawce najprawdopodobniej jej mama musiała obok niej
siedzieć.
-Sytuacja
pilna. Stała się katastrofa powiem ci potem w Rollerze!
Luna nie
zdążyła zapytać o nic więcej bo rozległ się sygnał kończący rozmowę a także ten
kończący przerwę. Schowała telefon do plecaka i ruszyła na następną lekcję. Siedząc w ławce zastanawiała się nad wieloma rzeczami. Co Nina miała jej do powiedzenia? Co się stało z Gastonem i Matteo? Może te pytania są połączone i Nina zna na nie odpowiedź. Może właśnie to jest ta pilna sprawa. Rozległ się dzwonek dziewczyna wyszła na dwór. Stojąc przy drzewach czekała na Matteo, którego z nie wiadomych powodów nie widziała cały dzień.
Nie musiała długo czekać. Wyszedł pierwszy parę metrów za nim stał Gaston. Po wyjściu ze szkoły od razu ruszył w stronę Rollera. Matteo zbliżył się do dziewczyny i pocałował ją w policzek. Luna spojrzała na niego jakby miała nad głową narysowany wielki znak zapytania.
-Coś się stało? - zapytał Matteo łapiąc ją za rękę i prowadząc w stronę Rollera.
-To chyba ja powinnam zadać to pytanie - spojrzała na niego podejrzliwie - co się dzieje pomiędzy tobą a Gastonem?
-Mamy małą przerwę dobrze nam to zrobi - z wymuszonym uśmiechem odwrócił się w stronę drogi. Zatrzymał się widząc czerwone światło na pasach. Złapał Lunę za obie ręce i spojrzał jej w oczy - Gaston się w końcu opamięta trzeba dać mu czas- zobaczył że światło zmienia się na zielone i pociągnął ją za sobą.
-Matteo dalej nie powiedziałeś mi o co tak na prawdę poszło? - Dziewczyna próbowała dalej wyciągnąć z niego cokolwiek.....
-O nic-.....niestety bezskutecznie.
,,Może Gaston będzie bardziej rozmowny" - pomyślała i już bez słowa ruszyła za Matteo.
Droga do Rollera nie zajęła im wiele czasu. Kiedy weszła do baru zobaczyła że Gaston i Nina rozmawiają przyciszonymi głosami. Gaston wyglądał na zdenerwowanego. Nina zauważyła przyjaciółkę i uśmiechnęła się do niej smutno. Luna już na prawdę gubiła się w tym co się działo. Ukradkiem oka zobaczyła że Gaston zaciska pięści z wściekłości. Kiedy Matteo przywitał się z Natalii. Dziewczyna od razu zaczęła się do niego przymilać co nie uciekło uwadze Luny. W tej właśnie chwili stała się duchem. Matteo w końcu ją zauważył i nie pewnie objął ramieniem.
-Nie będziesz miała nic przeciwko jeśli pójdę z Natalii poćwiczyć? - Uśmiechnął się tym razem z wielkim entuzjazmem.
-A kiedy my zaczniemy trenować?
-Spokojnie mamy jeszcze dużo czasu - chłopak złapał Natalii za rękę i poprowadził w stronę toru. Dziewczyna poczuła pewna satysfakcję. Kiedy odwróciła się i zobaczyła skrzące się od łez oczy Luny.
Luna stała tak chwilę a potem odwróciła się w stronę Gastona i Niny. Na szczęście nie rozpłakała się chociaż gardło ściskało jej się coraz bardziej. Podeszła o stolika przyjaciół i usiadła na krześle. Gaston postawił przed nią szklankę soku a Nina pocieszająco złapała za rękę. Luna uśmiechnęła się do nich i przecierając oczy spojrzała na Gastona. Nina nie wytrzymała i odezwała się od razu.
-Musisz się o czymś dowiedzieć.
-Tak mówiłaś że to coś ważnego- Luna patrzyła raz na jedno raz na drugie.
Nina spojrzała na Gastona który odwrócił wzrok.
-Pokłócili się z Matteo i to poważnie tylko dalej nie wiem o co - spojrzała z wyrzutem na chłopaka.
Luna ze wzrokiem wlepionym w Gastona czekała na jaką kolwiek reakcję ale ten był nie wzruszony.
-Powiem ci tylko tyle - w końcu się odezwał i spojrzał na Lunę - Matteo zmienia się nie do poznania po każdym spotkaniu z Natalii uważam że ona może sporo namieszać. Lepiej na nią uważaj - Wstał od stołu i odszedł nic więcej nie mówiąc.
-Musimy coś wymyślić - mruknęła Nina patrząc za odchodzącym chłopakiem.
-Tylko co? - Luna była przekonana że Matteo będzie się upierał przy swoim. To nie będzie łatwe zadanie pogodzić tą dwójkę.
***
-Znalazłeś sposób aby pozbyć się Luny? - Sharon w ogóle nie zwracała na Reya.
-Jeszcze nie ale wszystko zmierza w dobrym kierunku pani Sharon.
Ciotka Ambar już wróciła do zdrowia, Wypadek okazał się dla niej niegroźny ale wiedziała dobrze że to nie mógł być przypadek. Ten samochód co zajechał im drogę tak nagle i odjechał. Dobrze że skończyło się to tylko paroma siniakami. Przez cały pobyt w szpitalu zastanawiała co ma zrobić z Luną. Informacja o tym że Luna to Sol już do niej dotarła. Nie mogła pozwolić aby dziewczyna dowiedziała się prawdy. Planowała przenieść jej rodziców z powrotem do Meksyku. Ale to nie było takie proste. Nie mogła tego zrobić tak od razu. Musiała znaleźć powód inaczej inni pracownicy zaczęli by coś podejrzewać. A na to również nie mogła sobie pozwolić. Przestała zwracać uwagę na mówiącego Reya i na cokolwiek innego. Nie zauważyła kiedy do domu weszła Ambar. Słysząc rozmowy dziewczyna zaczęła się przysłuchiwać. Miała nadzieję dowiedzieć się w końcu czegoś konkretnego.
-Mówiłam już nie obchodzi mnie jak to zrobisz ona ma z tąd jak najszybciej zniknąć.
-Rozumiem....
-Nie, ty nic nie rozumiesz - przerwała mu Sharon - jeśli ktokolwiek dowie się że Luna to moja siostrzenica będzie po mnie. Nikt ale to powtarzam, nikt nie może się o tym dowiedzieć.
Ambar słysząc to zasłoniła sobie usta żeby nie krzyknąć. Takiej rewelacji się nie spodziewała. To nie mogło być możliwe. Jakim cudem Luna mogła być zaginioną siostrzenicą jej matki chrzestnej? Przysłuchiwała się z uwagą dalej czekając na więcej rewelacji.
-Nie mamy pewności.
-Ta co mam mi wystarczy chociaż zawsze można to sprawdzić moja siostrzenica urodziła się z identycznym znamieniem jak Ambar jeśli Luna takowe posiada pewność będę miała w 100% sprawdź to - znów odwróciła się do okna nie zwracając na nic uwagi.
Rey zaczął powoli odchodzić. Ambar ogarnęła panika. Nie miała sposobu wyjaśnienia swojej obecności. Najszybciej jak mogła wybiegła z domu na świeże powietrze. Rey niestety usłyszał huk drzwi frontowych i natychmiast poszedł to sprawdzić. Był prawie pewny że ktoś ich podsłuchiwał. Wychodząc zobaczył tylko Amandę niosącą zakupy. To nie mogła być ona. Może to Tino i Cato? Zdecydował jak najszybciej z nimi porozmawiać. Nie mógł nawalić kolejny raz. Dla niego to groziło nie tyle zwolnieniem z pracy a śmiercią. Do tego jeszcze sprawa z Luną. Niby jak on miał sprawdzić to znamię? Podrapał się po głowie i wszedł z powrotem do domu zamykając za sobą drzwi.
Kiedy tylko Ambar usłyszała dźwięk zamykanych drzwi oparła się o ścianę i osunęła po niej na ziemię. Dalej myślała o tym co właśnie usłyszała. Najważniejsze było to aby dowiedzieć się przed Reyem czy Luna posiada znamię. Jeśli tak to.... nawet nie chciała o tym myśleć.
***
Po skończonej rozmowie z Niną. Luna postanowiła znaleźć Matteo. Poszła od razu na tor. Bo nie widziała aby z tam tąd wychodził. Właśnie jeździł nie odstępując Natalii. Złapał ją w talii żeby wykonać podnoszenie a Lunie zamarło serce. Nie dlatego że coś miało się nie udać. Bała się że Gaston mógł mieć rację co do Matteo. Na razie postanowiła nie zdradzać swojej obecności na widowni. Zaczęli się śmiać jak starzy znajomi kiedy Natalii znowu pomyliła kroki. Kręciła się w okół niego a ten udzielał jej bardzo szczegółowych rad. Matteo w ogóle jej nie zauważył jego wzrok był skierowany na Natalii. Kiedy dziewczyna myślała że już koniec Natalii prosiła o jeszcze jedną powtórkę. W pewnym momencie. Luna poczuła że dziewczyna doskonale wie o jej obecności na widowni. Od niechcenia zaczęła wykonywać najlepsze kombinacje udając że się poprawiła. Kiedy doszło do podnoszenia specjalnie źle ugięła nogę i upadła na Matteo. Serce Luny zamarło. Patrzyli sobie w oczy leżąc obok siebie. Po czym Natalii zbliżyła usta do ust Matteo i pocałowała go. Tego było dla Luny za dużo. Wybiegła z toru. A uśmiechnięta Natalii patrzyła za nią. Kiedy się odwróciła zobaczyła mrożący krew w żyłach wzrok Matteo. Wstał i podjechał do barierek. Natalii od niechcenia ruszyła za nim.
-Co to maiło być?
-Przepraszam myślałam że moment jest odpowiedni - zaczęła się kajać dziewczyna,
-Natalii jesteś świetną dziewczyną ale kocham Lunę i nie zrezygnuję z niej. Jeśli dalej mam z tobą ćwiczyć to nie rób sobie nadziei. Na dzisiaj koniec - pojechał w stronę szatni.
Natalii obejrzała się na prawo i lewo po czym nie widząc nikogo wykonała perfekcyjny piruet Ambar i z wrednym uśmiechem ruszyła za Matteo do szatni.
***
Luna wybiegła przed Roller co chwilę oglądała się za siebie. Miała cień nadziei że Matteo zaraz z tam tąd wybiegnie. Niestety. Nic takiego się nie zdarzyło. Kiedy się odwróciła wpadła na kogoś. Z nim zdążyła zobaczyć twarz. zobaczyła silne mięśnie ramion które ją objęły. Potem dopiero zauważyła kto ją trzymał.
-Carlos?
-Tak to ja - uśmiechnął się do niej. Zobaczył oczywiście łzy, każdy by zauważył ale po co zdradzać się na początku.
-Dziękuję ci - odsunęła się od niego i już miała odchodzić kiedy chłopak złapał ją za rękę i odwrócił do siebie.
-Chyba należy mi się jakaś nagroda za uratowanie życia?
-Przepraszam nie mam teraz nastroju może innym razem - chłopak zastąpił jej drogę.
-Coś się stało? - spojrzał na nią przenikliwie.
-Nic na prawdę muszę już iść - próbowała go wyminąć. Ale bardzo mocno przytrzymywał jej ręce.
-Poczekaj ....
-Zostaw ją !!! - Matteo podbiegł do dziewczyny i objął ją. Luna wzdrygnęła się pamiętając scenę która widziała nie całe dziesięć minut temu na torze. - Dlaczego ty nigdy nie rozumiesz słowa ,,nie" - Matteo spojrzał na Carlosa. Który odsunął się od Luny.
-Spokojnie nie mam nic do ciebie - spojrzał na dziewczynę - gdybyś znowu potrzebowała ratunku wiesz gdzie mnie znaleźć - uśmiechnął się i ruszył w stronę Rollera.
Luna odepchnęła rękę Matteo. Łzy na szczęście przestały już lecieć. Chłopak patrzył na nią zmieszany. Nie wiedział że ona widziała wszystko inaczej na pewno od razu zaczął by przepraszać.
-Dlaczego na mnie nie poczekałaś?
-Chcę żebyś przestał trenować Natalii - powiedziała w prost a chłopaka na moment zatkało.
-Co tak nagle?
-Czekałam na ciebie - uderzyła go pięścią w pierś - byłam tam - kolejne uderzenie - widziałam jak ją całujesz - teraz popłynęły łzy a cała energia uszła z jej ciała. Najlepiej uklękła by teraz na ziemi gdyby nie to że Matteo złapał jej zwiniętą w pięść rękę. Patrzył na nią i domyślił się wszystkiego. Spuścił głowę.
-Gaston miał rację. Jak zwykle - widać że w ogóle nie chciał tego przyznać. - Natalii trochę mnie omotała stałem się wielkim królem pawiem - zobaczył że Luna śmieje się przez łzy. - od teraz będziemy z nią trenować.
-My? - zdziwiona dziewczyna spojrzała na Matteo.
-Tak my. Powiem jej żeby znalazła sobie jakiegoś partnera. Przepraszam cię - pocałował ją delikatnie ale z czułością.
-Jest jeszcze jedna osoba którą musisz przeprosić - Matteo zastanawiał się o kogo chodzi i nagle...
-Gaston?! - Luna kiwnęła głową - Nigdy w żuciu, przynajmniej nie teraz nadal jestem na niego zły.-
Objął dziewczynę i po chwili zastanowienia powiedział.
-Zróbmy sobie krótkie wakacje zabiorę cię do pięknej miejscowości nie daleko mój ojciec ma tam znajomych. - uśmiechnął się do niej w oczekiwaniu na odpowiedź.
-A szkoła? Moi rodzice na pewno się nie zgodzą - Luna spuściła głowę z rezygnacją.
-Więc chodźmy jak najszybciej z nimi porozmawiać.
Śmiejąc się pobiegli w stronę domu Luny. Ktoś ich jednak obserwował przy wejściu do Rollera. ramię w ramię stali Natalii i Carlos.
-Musimy znaleźć lepszy sposób - mruknęła dziewczyna
-Zdecydowanie ....
środa, 26 października 2016
https://docs.google.com/forms/d/e/1FAIpQLSety2bIwBN1rKymeNOb7dbOEvb0_VDGAFFp5mDJymS2TSU8fA/viewform
Bardzo proszę zajrzyjcie do tego i zadajcie jakieś pytanie abym mogła udzielić porady jakie kolwiek, bo jeśli nie będę miała pytań dział mojej gazetki zostanie zamknięty i nie będę mogła tam pisać. Liczę na was i waszą kreatywność. Bowiem samej głupio jest pisać i pytania i odpowiedzi. Kocham was :*
Bardzo proszę zajrzyjcie do tego i zadajcie jakieś pytanie abym mogła udzielić porady jakie kolwiek, bo jeśli nie będę miała pytań dział mojej gazetki zostanie zamknięty i nie będę mogła tam pisać. Liczę na was i waszą kreatywność. Bowiem samej głupio jest pisać i pytania i odpowiedzi. Kocham was :*
sobota, 17 września 2016
Witajcie po długiej przerwie o to kolejny rozdział mam nadzieję że będzie się wam podobał miłego czytania :D
-Luna?!
-Jestem tutaj mamo- uśmiechnęłam się do niej promiennie.
-Tak wcześnie?
-To ze względu na Open muszę się przygotować z
Matteo-biegłam już w stronę drzwi kiedy nagle odwróciłam się i pocałowałam mamę
w policzek- kocham cię.
Biegłam przez plac. Dobrze ze dzisiaj była sobota. Chciałam
już zakładać rolki ale zobaczyłam Ambar wsiadającą do auta.
-Ambar!!- zatrzymała się a ja do niej podbiegłam- jedziesz
może do Rollera?
Kiwnęła mi tylko głową.
-A mogę się zabrać z tobą bo zaraz się spóźnię.
Przewróciła oczami, ale pozwoliła mi się zabrać. Tylko
dzięki niej się nie spóźniłam. Wbiegłam do Rollera szukając Matteo. Stał przy
barze z jakąś dziewczyną. Śmiejąc się. Chyba nie powinnam być zazdrosna czy
coś. Nie ufam Matteo na sto procent mu ufam to pewnie tylko koleżanka.
Podeszłam do nich. Ale jakby byli w swoim świecie w ogóle nie zwracali na mnie
uwagi.
-Hej!!
-O Luna- Matteo odwrócił się w moją stronę- pozwól że przedstawię
ci Natalii. Właśnie się tu przeprowadziła.
Dziewczyna przytuliła mnie na powitanie.
-Bardzo się cieszę że mogę cię poznać.
Była moim zdaniem jakaś dziwna. Zachowywała się jak delfin z
zębami rekina. Tej jej słodkości było, zdecydowanie za dużo.
-Matteo idziemy zaraz zaczną się pierwsze
występy-pociągnęłam go za rękę.
-Tak, dzięki Natalii za towarzystwo.
***
Ambar obserwowała całą sytuację z boku. Nie mogła się nadziwić
że wpadła na taki świetny pomysł. Teraz jeszcze tylko Carlos musi zająć się
Luną. A w tedy królowa toru znowu dostanie swój tron. Powoli ruszyła w stronę
Natalii.
-Dobra robota i oby tak dalej.
-Ambar?!- Natalii aż podskoczyła kiedy usłyszała jej głos.
-A spodziewałaś się ducha? Po Openie poproś go o lekcje
wrotek.
-Ale…
-Poproś go o to.
-Dobrze.
-Świetnie – Ambar zaczęła iść w stronę garderoby. Musiała
jeszcze dopracować makijaż. Ciekawe jaki pomysł na Lunę ma Carlos. Z tą myślą
zmierzała w stronę garderoby.
***
-Witam was na pierwszym Openie w tym roku szkolnym.
Pierwszymi osobami jakie zobaczycie na tej scenie to cudowny i jedyny król
toru, Oraz dziewczyna która nigdy się nie poddaje, powitajcie gorącymi brawami
Lunę i Matteo- Tamara zaczęła klaskać i zeszła ze sceny.
Z głośników poleciała muzyka. Matteo zaczął śpiewać. Złapał
mnie za rękę i nie odrywał o de mnie wzroku. Bałam się tylko że będzie widać
moje czerwone policzki. Odeszłam kawałek od niego i zaczęłam śpiewać swoją
część piosenki. Na ostatnim Refrenie zbliżyliśmy się do siebie i trzymając za
ręce patrzyliśmy w oczy. Było tak niebiańsko tylko ja i Matteo.
-Gratulacje kochani to było piękne- Tamara wbiegła z
powrotem na scenę a ja nie zauważyłam nawet że piosenka się skończyła.
Ukłoniliśmy się z Matteo i zbiegając ze sceny zderzyliśmy
się z jak zwykle perfekcyjną Ambar i tym nowym chłopakiem chyba Carlosem. Ambar
w ogóle nie zwróciła na nas uwagi ale Carlos piorunował Matteo wzrokiem.
Pociągnęłam Matteo za rękę w stronę stolika. Nie wiedząc jeszcze co oznacza ten
przebiegły uśmiech Carlosa w moją stronę.
-Moi drodzy pora na drugi równie wspaniały występ tego
wieczoru wiecznie błyszcząca jak gwiazda i chłopak który właśnie do nas wrócił
powitajcie Ambar i Carlosa- Tamara znowu zbiegła ze sceny a z głośników poleciała
zupełnie nie znana mi melodia. Ambar zaczęła śpiewać.
Świecę jak gwiazda więc idź za moim blaskiem. Ten blask
niepowstrzymany przenika nawet grube ściany.
Spojrzałam
niepewnie na Matteo.
-Nowa
Piosenka?
Kiwnął tylko
głową. Szybko musieli ją napisać. Carlos przecież przyjechał wczoraj. Więc
mieli na to tylko jedną noc. To jest nie możliwe. Carlos zaczął śpiewać swoją
część.
Kiedy widzę blask w twych oczach nie mogę się
powstrzymać chcę za nim podążać więc
wskaż mi drogę.
Wolałam się
nie odzywać ale przez cały czas czułam że patrzył na mnie. Jakby te słowa
kierował do mnie. A czy nie powiedział że walczył z Matteo o Ambar. Teraz ma ją
na scenie tak blisko i śpiewa do mnie. Nie musiało mi się tylko wydawać. Nagle Ambar i Carlos złączyli swoje głosy w
refrenie.
Jak nici ze złota i srebra jak gwiazdy tak odległe. Odnajdź
mnie i wskaż mi drogę do siebie. Jak nici jasne i ciemne, jak galaktyki tak
odległe odnajdziemy siebie.
Kiedy
skończyli śpiewać dostali owację na stojąco. Nie dziwię się piosenka była fajna
ze świetną melodią. O układzie chorograficznym nawet nie wspomnę. Zeszli ze sceny
jeszcze dłuższą chwilę słyszeć za sobą brawa publiczności. Tamara zaczęła już zapowiadać
następnych.
Nagle przy
scenie zobaczyłam zdyszanych Pedra i Nicko. Powiedzieli coś Tamarze na ucho a
ta uśmiechnęła się i kontynuowała. Kiedy mnie zobaczyli spojrzeli po sobie i
podeszli.
-Luna czy
wiesz gdzie może być Simon?
-Nie a coś
się stało? – Spojrzałam ze strachem na chłopaków.
-Nie możemy
go znaleźć Tamara pozwoliła nam wystąpić jako ostatnim ale nie wiem czy
zdążymy-Widać było że Nicko bardzo się denerwował. W końcu teraz można ich było
nazwać na swój sposób gwiazdami.
-Matteo pójdę
go poszukać ale wrócę- pocałowałam go w policzek i pobiegłam za chłopakami.
***
-I co znaleźliście
go?-właśnie rozmawiałam przez telefon z Pedro.
-Nie a ty?
-Ni…czekaj
widzę go siedzi na ławce w parku zaraz go przyprowadzę-aż podskoczyłam z radości.
-Luna
pospiesz się proszę nie mamy zbyt wiele czasu.
Rozłączyła
rozmowę i podbiegłam do Simona nie wyglądał na szczęśliwego.
-TY płakałeś?
Dopiero teraz
na mnie spojrzał oczy miał czerwone na pewno musiał płakać. Tylko z jakiego
powodu?
-Luna co ty
tu robisz? –zaczął ocierać oczy rękawem.
-Lepsze
pytanie co ty tu robisz? Masz zaraz występ.
-Lepiej żeby
już przyzwyczajali się do grania be ze mnie- spojrzał na swoją gitarę jak na
nóż który po mału wbija mu się w plecy.
-Co ty
mówisz?
-Muszę wrócić
do Cancum Luna, nie wiem na jak długo ale muszę. Dzwoniła koleżanka mojej mamy
jest chora w szpitalu. Dobrze wiesz że nie mam nikogo po za nią- znowu zaczął
płakać. Przytuliłam go.
-Simon ja to
rozumiem i twoi przyjaciele też na pewno zrozumieją i poczekają na ciebie.
Przecież nie jedziesz na wakacje tylko zająć się osobą którą kochasz. A
teraz-skoczyłam szybko na nogi i podałam mu rękę- twoi fani czekają- zobaczyłam
na jego twarzy uśmiech.
-Dzięki Luna-
objął mnie a ja jego i tak szliśmy do samego Rollera na ostatni chwilowo występ
Simona.
***
-Dziękujemy że
byliście z nami na Openie do zobaczenia na następnym. Kiedy Simon już wystąpił
i właśnie rozmawiał z chłopakami . Zaczęłam się zastanawiać gdzie zniknął
Matteo. Nigdzie go nie widziałam. Poszłam na wrotkowisko i w tedy zobaczyłam
coś czego nie chciałam. Matteo jeździł z nową dziewczyną Natalii na wrotkach.
Kiedy mnie zobaczył podjechał do mnie z uśmiechem którego nie dałam rady
odwzajemnić.
-Matteo
idziemy? Moja mama zaprosiła nas na kolacje. Potem myślałam że coś razem obejrzymy.
-Wybacz ale
Natalii poprosiła mnie o lekcje i z tego jak jej to idzie wnioskuję że spędzę
tu co najmniej dwie godziny.
-Rozumiem baw
się dobrze.
Odjechał bez
słowa wprost żeby złapać przewracającą się Natalii a potem razem z nią upaść.
Jakoś nie mogłam na to patrzyć. Wybiegłam z tam tąd uderzając w Gastona.
-Coś się stało?
-Gdzie Nina –
zaczęłam się rozglądać za przyjaciółką.
-Poszła do
domu się uczyć a gdzie Matteo?-tym razem Gaston się rozglądał.
-Bawi się w
nauczyciela idź może chociaż z tobą spędzi czas- pobiegłam dalej nie zważając
na to ze Gaston mnie woła.
***
-No to już chyba
wiem o co jej chodziło- powiedział do siebie Gaston kiedy zobaczył swojego
przyjaciela i Natalii.
Podjechał do
nich. Matteo kiedy spojrzał na przyjaciela. Omal się wystraszył.
-Natalii
pójdziesz kupić nam coś do picia mam sprawę do załatwienia z Gastonem-
dziewczyna uśmiechnęła się do Matteo i koślawo pojechała w stronę baru.
Gaston stał
jeszcze chwilę naprzeciwko Matteo. A potem nie myśląc nawet o tym co robi
uderzył go w twarz. Matteo patrzył na przyjaciela z niedowierzaniem.
-Odbiło ci?-
pewnie jutro będzie wyglądał jak panda z jednym podbitym okiem.
-Ja rozumiem
stary wszystko ale masz Lunę a ona wybiegła stąd niemal płacząc.
-Powiedziałem
jej że uczę Natalii.
-Natalii,
Natalii, Natalii. Słyszysz siebie? Od kąd ją poznałeś jesteś jak zahipnotyzowany.
Radzę ci uważaj bo stracisz Lunę.
-Nie twoja sprawa
co robię i kiedy robię – Matteo powoli wstał z ziemi.
-Myślałem że
jesteśmy przyjaciółmi i moje rady chodź trochę ciebie obchodzą.
-Błagam cię
jestem królem toru mogę mieć na pęczki takich przyjaciół.
-Wiesz kim
znowu jesteś pawiem. Puszysz się tu przed Natalii. Kiedy tak naprawdę
powinieneś być z Luną. Jesteś pozerem –Gaston odjeżdżał w stronę wyjścia.
-Sam tego
chciałeś już nie jesteś mój przyjacielem – krzyknął Matteo i z powrotem usiadł
na ziemi.
Oczywiście
wszystko słyszała Natalii. Wcale nie była z tego co zrobiła dumna ale musiała
to ciągnąć dalej. Jeśli zamierza zostać taka jak Ambar musi robić wszystko co
ta jej powie i obserwować ją….
niedziela, 4 września 2016
Obiecałam wam wczoraj dwa posty ale niestety pogoda nie pozwoliła mi dodać drugiego. Mówiłam też o 1400 wyświetleniach a już jest ponad 1700 :D Bardzo się cieszę że czytacie to co piszę i że wam się podoba. Zadziwia mnie też to że ta historia nie interesuje tylko ludzi z polski ale także mam dużo wejść z Niemiec i Kenii. Bardzo wam dziękuje :*Zapraszam do obserwowania mojego bloga. Zostawcie też komentarz pod tym postem. Bo chętnie się dowiem skąd jesteście. A około 17:00 dodam już następną część historii. Jeszcze raz dziękuję :* A jeżeli macie do mnie jakieś pytania zapraszam na mojego ask-a chętnie na nie odpowiem :*
sobota, 3 września 2016
Wybaczcie dwu dniową nieobecność ale po prostu nie miałam czasu przez rozpoczęcie dlatego dzisiaj ukarze się jeszcze jeden wpis w ramach przeprosin za moją nieobecność:D Miłego czytania. Następny wpis pojawi się na 1400 wyświetleniu. I dziękuję za to że czytacie tą historię :D
***
-Carlos co ty tu robisz? – Matteo dalej trzymał mnie za rękę
nie byłam w stanie się od niego uwolnić. A nawet jeśli to musiałam przyznać się
sama przed sobą że nie chciałam tego robić.
-Domyśl się przyjacielu twoi rodzice też ciągle się
przeprowadzają, po prostu wróciłem na stare śmieci- posłał Matteo uśmiech-
Gdzie Ambar?
-Nie wiem i jakoś mnie to nie interesuje już nie jesteśmy
razem – Carlos na te słowa omal nie uderzył Matteo albo tak mi się tylko
zdawało.
-Co takiego ?!
- To co słyszałeś – Matteo pociągnął mnie za rękę w stronę
wyjścia.
Kompletnie nie wiedziałam co się dzieje. Patrzyłam na Matteo
i nie mogłam odgadnąć co siedzi mu w głowie. Kiedy już mieliśmy wychodzić z
Rollera wpadliśmy na Tamarę.
-Luna i Matteo jak dobrze że was widzę zapisaliście się już
na Open?
-Jeszcze nie Tamaro – odpowiedziałam za Matteo. Jego twarz
nadal nie wyglądała dobrze. On sam nie
wyglądał dobrze.
-No to się pospieszcie.
Kiedy Tamara zniknęła z naszej drogi. Znowu poczułam
szarpnięcie. Matteo biegł do wyjścia. Kiedy tylko poczuł zapach świeżego powietrza
odetchnął głęboko i spojrzał na mnie. Dalej nic nie mówił ale jego oczy
wyrażały nieme ,,przepraszam”. Objęłam go a on mnie przytulił. Staliśmy tak
parę minut. Czekałam aż Matteo się uspokoi i będzie w stanie opowiedzieć mi
wszystko o tym całym Carlosie. Aby złagodzić trochę napiętą atmosferę zapytałam
o jedyne co przyszło mi w tedy do głowy.
-To co wystąpisz ze mną na Openie? – żadnej reakcji. Patrzył
się tylko w przestrzeń za mną – mam cię błagać?
Odsunął się o de mnie i zobaczyłam na jego twarzy uśmiech.
Zobaczyłam cień nadziei na to że wszystko już będzie w porządku.
-Zgoda ale mam warunek- spojrzałam na niego jakbym miała na
czole narysowany wielki znak zapytania- zaśpiewasz ze mną Siento.
-A ta piosenka nie miała być dla wyjątkowej osoby?
-Luna – złapał mnie za ręce i spojrzał w oczy – Ta piosenka
od początku była dla ciebie, ty jesteś wyjątkowa i nikt inny nie jest dla mnie
bardziej wyjątkowy.
Przytuliłam go najmocniej jak mogłam. Czemu wcześniej się
nie domyśliłam. Lepiej późno niż wcale.
-Zgoda!!
***
Kiedy Ambar podjechała do Rollera. Jazmin już czekała przed
wejściem z jakąś dziewczyną.
,,To pewnie Natalii” – pomyślała. Chociaż nie chciała tego
przed sobą przyznać Natalii była ładna. Długie brązowe włosy, ciemne oczy,
jasna karnacja. Jakby Noc połączyła się z dniem i ją stworzyła.
Kiedy Ambar tylko wysiadła z auta Natalii od razu do niej
podbiegła.
-Nie wierzę Ambar Smith czy mogę prosić o autograf? –
zdziwiona Ambar spojrzała na kartkę a potem na Jazmin.
-Natalii pochodzi z Kolumbii, tam jej przyjaciele jak i ona
są fanami ,,Stylu i Szyku” czyli tez twoimi i Matteo – wyjaśniła Jazmin.
-Oczywiście – Ambar podpisała kartkę. Podnosząc wzrok
zobaczyła przytulających się Matteo i Lunę. Znowu oni. Wiecznie muszą jej psuć
humor. Nagle wpadła na pomysł. Jeszcze nie wiedziała czy to się uda ale w jej
głowie już rodził się kolejny plan pozbycia się Luny z jej życia.
-Natalii tak? – dziewczyna kiwnęła głową. Ambar objęła ją i
poprowadziła do ławki- Mam dla ciebie pewne zadanie. Chciałabyś zostać dziewczyną
Matteo Balsano?
Dziewczynie omal oczy nie wyszły na wierzch. Patrzyła
oniemiała na swoją, można powiedzieć idolkę i nie mogła uwierzyć w to co ta
powiedziała.
-Ale on chyba ma już dziewczynę.
-Ma dziewczynę a nie żonę. Dla Ambar Smith nie ma rzeczy nie
do załatwienia. Odgarnęła włosy do tyłu i razem z Jazmin ruszyła w stronę
Rollera. Nie odwróciła się żeby zobaczyć czy Natalii idzie za nimi. Bo była
pewna że szła. Jeśli jest prawdziwą fanką zrobi dla niej wszystko a to jej
bardzo pomoże.
***
-Pedro jeden koktajl – Ambar usiadła przy stoliku z Jazmin i
Natalii chcąc dalej kontynuować przygotowania do planu. Ale niestety ktoś jej
przerwał.
-Jak zwykle piękna Ambar – odwróciła się i w tedy
zobaczyła..
-Carlos?!
-Tak to ja – pocałował ją w rękę nie spuszczając z niej
wzroku. Spojrzał na pozostałe
dziewczyny. Które patrzyły na niego z zachwytem – możemy porozmawiać.
-Zostawcie nas – po chwili nikogo już obok nich nie było.
Pedro tylko przyniósł zamówiony wcześniej koktajl.
-Co u ciebie piękna?
-Jak zwykle jestem królową ,ale bardziej interesuje mnie co
ty tu robisz?
-Rodzice znowu się tu przeprowadzili. Spotkałem Matteo to
prawda że nie jesteście już razem? – Ambar spuściła głowę. Z jednej strony było
jej przykro. Ale z drugiej chciała zemsty za to co spotkało ją przez Matteo.
-Tak to prawda. Cieszę się że jesteś, możesz mi się przydać –
złapała go za rękę a Carlos tylko się uśmiechnął.
-Zamieniam się w słuch.
-Pomożesz mi rozdzielić Matteo i jego nową dziewczynę –
Carlos spojrzał na Ambar podejrzliwie. Ale cóż zawsze kochał ją nie tylko za
wygląd. Przebiegłość chodziła w parze z jej całą osobą. Patrzyli na siebie tak
przez chwilę. W końcu Carlos się odezwał.
-Zrobię dla ciebie wszystko, jeśli wystąpisz ze mną na
Openie.
Ambar zamurowało.
***
Sharon jeszcze nie wyszła ze szpitala. Przed chwilą
zadzwoniła po Reya. Teraz patrzyła się w okno odliczając minuty. Nagle ktoś
zapukał w drzwi, potem zobaczyła Reya. Zawsze był jej pomocny. Oby i tym razem
też się na coś zdał.
-Czy coś się stało pani Sharon?
-Nic konkretnego, postanowiłam jedynie co zrobić z Sol i jej
rodziną.
-Słucham?
-Masz ich odesłać z powrotem do Cancum lub do jakiego kolwiek
innego miejsca. Po prostu nie chce ich tu widzieć czy wyrażam się jasno? –
Spojrzała na niego wzrokiem nie znoszącym sprzeciwu.
-Obawiam się że nie da się tego załatwić tak w jedne dzień,
ludzie staną się podejrzliwi.
-Rób co musisz, byle jak najszybciej- znowu odwróciła się do
okna.
-Zrozumiałem pani Sharon- Rey wyszedł za drzwiami jeszcze
długo myślał o sprawie Sol. Wiedział że to trudny temat. Teraz musi wymyślić
coś aby pani Sharon. Była z niego zadowolona. A co najważniejsze aby inni nie
nabrali podejrzeń. Przeczesał włosy ręką i ruszył w stronę winy. Przed nim stało naprawdę ciężkie
a wręcz niewykonalne zadanie.
-Gdzie Luna? – Gaston czekał na kolegę na wrotkowisku.
-Odprowadziłem ją do domu a Nina? – Matteo rozglądał się za
dziewczyną przyjaciela.
-Tata zabrał ją na obiad. A Carlos?
Matteo znowu spiął się jak struna. Najlepiej zapomniałby o
tym człowieku. Szczerze mówiąc już tak zrobił ale ten nagle się pojawił i nie wygląda
na to aby miał szybko odejść.
-Nie chcę o tym rozmawiać.
-Powiedziałeś Lunie?
-A co jej miałem powiedzieć? – Matteo krzyknął tak głośno że
połowa wrotkarzy na nich spojrzała. Kiedy to zauważył zbliżył się do
przyjaciela i już o wiele ciszej dodał. – Miałem jej powiedzieć że Carlos
zawsze zdobywa co chce. Ze ukradł mi każdą dziewczynę. Co ? to jej miałem
powiedzieć?
-Było by lepiej gdyby wiedziała co jeśli spróbuje tego
znowu?
-Luna ma się o tym nie dowiedzieć jasne? – Matteo szarpnął
kolegę za ramię a ten tylko pokiwał głową twierdząco.- Mam nadzieję że…
-Uwaga !!!!!!!!!!
Za nim Matteo zdążył wykonać jakikolwiek ruch leżał już na
ziemi. A na nim leżała dziewczyna. Bardzo ładna dziewczyna. Pomógł jej wstać i
już nie zwracając uwagi na przyjaciela. Podjechał z nią ostrożnie do barierek.
-Nic ci się nie stało?
-Nie dziękuję, i przepraszam ze na ciebie wpadłam dopiero
się uczę- uśmiechnęła się do niego.
-Nic nie szkodzi nazywam się Matteo i gdybyś potrzebowała
lekcji jestem do twoich usług- podał jej rękę na powitanie.
Dziewczyna zaśmiała się i podała mu rękę.
-Na pewno skorzystam. Jestem Natalii.
środa, 31 sierpnia 2016
Miłego czytania :D
-Matteo?! - stałam oniemiała, nic innego nie przechodziło mi
przez usta a on tylko głupio się szczerzył.
-Powtarzasz to już 15 raz.
-Bo dalej nie mogę uwierzyć- stałam tam trzymając go za
ręce.
To był Matteo, on naprawdę tu był. Chyba do jutra w to nie
uwierzę. Teraz wszystko jakby przestało istnieć nic nie miało dla mnie
znaczenia. Tylko to że on tu był. Spojrzał na mnie a ja omal się nie
rozpuściłam.
-Idziemy?
-najpierw powiedz mi co tu robisz? - odsunęłam się od niego
i spojrzałam podejrzliwie.
-Wróciłem. Ale pewna Kelnereczka cały czas mi uciekała- na
jego twarzy w tej chwili malowało się coś dziwnego. Coś czego nigdy wcześniej
nie zauważyłam. Spojrzałam na niego jakby wyrósł mi nad głową wielki znak zapytania-
Widziałem cię z Simonem.
-Matteo jesteś zazdrosny- odwrócił się jakbym obraziła go
tym słowami.
Ale mnie to tylko bawiło. Z uśmiechem złapałam go za rękę i pociągnęłam
w stronę Rollera. W tedy coś mi się przypomniało. Moja radość jakby nagle
ustała.
-Dlaczego się nie odzywałeś? Gaston wiedział?
Zobaczyłam jego spojrzenie i w tedy wszystko było dla mnie
jasne oczywiście że Gaston wiedział. Musiał wiedzieć od początku co planuje
Matteo. W końcu byli najlepszymi przyjaciółmi. Przypomniałam sobie też o
spotkaniu z Tamarą. Zamiast Tamary pewnie miał się tu pojawić Matteo. Ale Simon
zjawił się wcześniej. Teraz wszystko się zgadzało. Podparłam się rękoma pod
boki i gapiłam się na niego czekając na jakiś cień wyjaśnień.
-Więc tak chciałem ci zrobić niespodziankę - znowu ten uśmiech
ale tym razem nie ma szans aby mnie nim przekonał. Chyba to zauważył bo
podszedł do mnie i spojrzał mi w oczy- Luna chciałem sie odezwać ale myślałem
że nasze spotkanie twarzą, w twarz będzie bardziej satysfakcjonujące i nie myliłem
się a co do Gastona to tak wiedział. Niestety kiedy zobaczyłem cie z Simonem,
myślałem że jest już za późno ale w tedy Nina..
-Nina?! - cofnęłam się jak oparzona.
Moja najlepsza przyjaciółka wiedziała i nic mi nie
powiedziała. No to będzie się gęsto tłumaczyć.
-Czekaj Nina dowiedziała się wczoraj nie miej do niej żalu.
Patrzyłam na niego nie pewna co zrobić. W końcu
zdecydowałam.
-Chodźmy za nim jeszcze bardziej się na ciebie denerwuję -
Złapał mnie za rękę i razem ruszyliśmy w stronę Rollera.
***
Ambar właśnie odebrała telefon znowu dzwoniła Jazmin. Miała
już jej po mału dosyć. Ale ktoś musiał zajmować się brudną robotą. A Jazmin
była do tego idealna taka głupiutka. Mogła jej powiedzieć wszystko, no prawie wszystko
bo Jazmin nie umie trzymać języka za zębami. Ale oprócz tego małego defektu
dawała radę.
-Posłuchaj mnie kolor zielony jest totalnie nie modny -
znowu moda Jazmin nie potrafiła gadać o niczym innym- a ja właśnie kupiłam nową
zieloną torebkę.
-Jazmin tylko po to do mnie dzwonisz? - Ambar właśnie weszła
do domu i kierowała się w stronę pokoju.
-Jeszcze jedno pojawiła się w Blake nowa dziewczyna - Ambar
stanęła jak wryta czyżby kolejna rywalka?- ponoć kiedyś była sławna ma na imię
Natalii i zaprosiłam ją po szkole do Rollera. Bardzo chciała by cie poznać jest
twoją fanką.
Nie podlegało wątpliwości że każdy jest jej fanem. Ale ta
Natalii chyba zacznie jej przeszkadzać.
-Spotkamy się przed Rollerem za godzinę lepiej żebyś tam
była- rozłączyła się za nim Jazmin zdołała cokolwiek powiedzieć.
Interesowała ją ta nowa dziewczyna. Moze być użyteczna. Tylko
jak? Pytania i pytania cały czas pytania. Skierowała się do swojego pokoju a po
45 min szykowania zadzwoniła po kierowcę. Zaraz zobaczy kim jest ta Natalii.
***
Kiedy z Matteo weszliśmy objęci do Rollera oczywiście nie
odbyło się bez powitań. Każdy przytulał Matteo i radośnie się śmiał. Kiedy czas
na powitania już minął. Zobaczyliśmy śmiejących się Ninę i Gastona. Pociągnęłam
Matteo za rękę w tamtą stronę ale on jakby się przed tym wzbraniał. W końcu
jakoś go tam zaciągnęła.
-No nareszcie - Gaston dalej się śmiał- myślałem że wasze
spotkanie już nigdy nie nastąpi.
Oparłam ręce na stole i spojrzałam z groźna miną na Gastona.
Jego uśmiech od razu zniknął.
-Dziękuję moim przyjaciołom za powiedzenie mi prawdy-
spojrzeli po sobie i spuścili głowy.
-Wiedziałem że tak będzie dlatego nie chciałem podchodzić -
Matteo spojrzał na mnie wzrokiem który mówił ,,odpuść".
Ale teraz mnie to wszystko tylko bawiło. Nie mówiłam tego
wcale na serio nie mogłabym się na nich obrazić. Przytuliłam ich mocno i teraz
cala nasza czwórka zaczęła sie śmiać.
-aaaaaaaaaaa!!! - pisk Jazmin jeszcze długo będzie dźwięczał
mi w uszach.
Odwróciłam sie w stronę ktora wskazała i zobaczyłam
wysokiego, czarnego chłopaka. Umięśniony pełen zżycia. Ale widziałam go
pierwszy raz. Poczułam na mojej ręce mocny ucisk Matteo a jego spięte mięsnie
mi sie nie podobały. Nieznajomy powoli zbliżał sie w nasza stronę. Kiedy stanął
przed Matteo myślałam ze zaraz eksploduje.
-Co tutaj robisz?
-Wiesz jak to jest z rodzicami dyplomatami przeprowadzka- Nieznajomy
objął Matteo ręką a Gaston stanął za nim.
-Och przepraszam ze sie nie przedstawiłem jestem Carlos,
główny rywal Matteo na wrotkach i o serce Ambar - złapał mnie za rękę i kłaniając
sie ucałował ja. Spojrzałam niepewnie na Nine ktora byla w pełnym szoku
podobnie jak ja...
Subskrybuj:
Posty (Atom)


