https://docs.google.com/forms/d/e/1FAIpQLSety2bIwBN1rKymeNOb7dbOEvb0_VDGAFFp5mDJymS2TSU8fA/viewform
Bardzo proszę zajrzyjcie do tego i zadajcie jakieś pytanie abym mogła udzielić porady jakie kolwiek, bo jeśli nie będę miała pytań dział mojej gazetki zostanie zamknięty i nie będę mogła tam pisać. Liczę na was i waszą kreatywność. Bowiem samej głupio jest pisać i pytania i odpowiedzi. Kocham was :*
Łączna liczba wyświetleń
środa, 26 października 2016
sobota, 17 września 2016
Witajcie po długiej przerwie o to kolejny rozdział mam nadzieję że będzie się wam podobał miłego czytania :D
-Luna?!
-Jestem tutaj mamo- uśmiechnęłam się do niej promiennie.
-Tak wcześnie?
-To ze względu na Open muszę się przygotować z
Matteo-biegłam już w stronę drzwi kiedy nagle odwróciłam się i pocałowałam mamę
w policzek- kocham cię.
Biegłam przez plac. Dobrze ze dzisiaj była sobota. Chciałam
już zakładać rolki ale zobaczyłam Ambar wsiadającą do auta.
-Ambar!!- zatrzymała się a ja do niej podbiegłam- jedziesz
może do Rollera?
Kiwnęła mi tylko głową.
-A mogę się zabrać z tobą bo zaraz się spóźnię.
Przewróciła oczami, ale pozwoliła mi się zabrać. Tylko
dzięki niej się nie spóźniłam. Wbiegłam do Rollera szukając Matteo. Stał przy
barze z jakąś dziewczyną. Śmiejąc się. Chyba nie powinnam być zazdrosna czy
coś. Nie ufam Matteo na sto procent mu ufam to pewnie tylko koleżanka.
Podeszłam do nich. Ale jakby byli w swoim świecie w ogóle nie zwracali na mnie
uwagi.
-Hej!!
-O Luna- Matteo odwrócił się w moją stronę- pozwól że przedstawię
ci Natalii. Właśnie się tu przeprowadziła.
Dziewczyna przytuliła mnie na powitanie.
-Bardzo się cieszę że mogę cię poznać.
Była moim zdaniem jakaś dziwna. Zachowywała się jak delfin z
zębami rekina. Tej jej słodkości było, zdecydowanie za dużo.
-Matteo idziemy zaraz zaczną się pierwsze
występy-pociągnęłam go za rękę.
-Tak, dzięki Natalii za towarzystwo.
***
Ambar obserwowała całą sytuację z boku. Nie mogła się nadziwić
że wpadła na taki świetny pomysł. Teraz jeszcze tylko Carlos musi zająć się
Luną. A w tedy królowa toru znowu dostanie swój tron. Powoli ruszyła w stronę
Natalii.
-Dobra robota i oby tak dalej.
-Ambar?!- Natalii aż podskoczyła kiedy usłyszała jej głos.
-A spodziewałaś się ducha? Po Openie poproś go o lekcje
wrotek.
-Ale…
-Poproś go o to.
-Dobrze.
-Świetnie – Ambar zaczęła iść w stronę garderoby. Musiała
jeszcze dopracować makijaż. Ciekawe jaki pomysł na Lunę ma Carlos. Z tą myślą
zmierzała w stronę garderoby.
***
-Witam was na pierwszym Openie w tym roku szkolnym.
Pierwszymi osobami jakie zobaczycie na tej scenie to cudowny i jedyny król
toru, Oraz dziewczyna która nigdy się nie poddaje, powitajcie gorącymi brawami
Lunę i Matteo- Tamara zaczęła klaskać i zeszła ze sceny.
Z głośników poleciała muzyka. Matteo zaczął śpiewać. Złapał
mnie za rękę i nie odrywał o de mnie wzroku. Bałam się tylko że będzie widać
moje czerwone policzki. Odeszłam kawałek od niego i zaczęłam śpiewać swoją
część piosenki. Na ostatnim Refrenie zbliżyliśmy się do siebie i trzymając za
ręce patrzyliśmy w oczy. Było tak niebiańsko tylko ja i Matteo.
-Gratulacje kochani to było piękne- Tamara wbiegła z
powrotem na scenę a ja nie zauważyłam nawet że piosenka się skończyła.
Ukłoniliśmy się z Matteo i zbiegając ze sceny zderzyliśmy
się z jak zwykle perfekcyjną Ambar i tym nowym chłopakiem chyba Carlosem. Ambar
w ogóle nie zwróciła na nas uwagi ale Carlos piorunował Matteo wzrokiem.
Pociągnęłam Matteo za rękę w stronę stolika. Nie wiedząc jeszcze co oznacza ten
przebiegły uśmiech Carlosa w moją stronę.
-Moi drodzy pora na drugi równie wspaniały występ tego
wieczoru wiecznie błyszcząca jak gwiazda i chłopak który właśnie do nas wrócił
powitajcie Ambar i Carlosa- Tamara znowu zbiegła ze sceny a z głośników poleciała
zupełnie nie znana mi melodia. Ambar zaczęła śpiewać.
Świecę jak gwiazda więc idź za moim blaskiem. Ten blask
niepowstrzymany przenika nawet grube ściany.
Spojrzałam
niepewnie na Matteo.
-Nowa
Piosenka?
Kiwnął tylko
głową. Szybko musieli ją napisać. Carlos przecież przyjechał wczoraj. Więc
mieli na to tylko jedną noc. To jest nie możliwe. Carlos zaczął śpiewać swoją
część.
Kiedy widzę blask w twych oczach nie mogę się
powstrzymać chcę za nim podążać więc
wskaż mi drogę.
Wolałam się
nie odzywać ale przez cały czas czułam że patrzył na mnie. Jakby te słowa
kierował do mnie. A czy nie powiedział że walczył z Matteo o Ambar. Teraz ma ją
na scenie tak blisko i śpiewa do mnie. Nie musiało mi się tylko wydawać. Nagle Ambar i Carlos złączyli swoje głosy w
refrenie.
Jak nici ze złota i srebra jak gwiazdy tak odległe. Odnajdź
mnie i wskaż mi drogę do siebie. Jak nici jasne i ciemne, jak galaktyki tak
odległe odnajdziemy siebie.
Kiedy
skończyli śpiewać dostali owację na stojąco. Nie dziwię się piosenka była fajna
ze świetną melodią. O układzie chorograficznym nawet nie wspomnę. Zeszli ze sceny
jeszcze dłuższą chwilę słyszeć za sobą brawa publiczności. Tamara zaczęła już zapowiadać
następnych.
Nagle przy
scenie zobaczyłam zdyszanych Pedra i Nicko. Powiedzieli coś Tamarze na ucho a
ta uśmiechnęła się i kontynuowała. Kiedy mnie zobaczyli spojrzeli po sobie i
podeszli.
-Luna czy
wiesz gdzie może być Simon?
-Nie a coś
się stało? – Spojrzałam ze strachem na chłopaków.
-Nie możemy
go znaleźć Tamara pozwoliła nam wystąpić jako ostatnim ale nie wiem czy
zdążymy-Widać było że Nicko bardzo się denerwował. W końcu teraz można ich było
nazwać na swój sposób gwiazdami.
-Matteo pójdę
go poszukać ale wrócę- pocałowałam go w policzek i pobiegłam za chłopakami.
***
-I co znaleźliście
go?-właśnie rozmawiałam przez telefon z Pedro.
-Nie a ty?
-Ni…czekaj
widzę go siedzi na ławce w parku zaraz go przyprowadzę-aż podskoczyłam z radości.
-Luna
pospiesz się proszę nie mamy zbyt wiele czasu.
Rozłączyła
rozmowę i podbiegłam do Simona nie wyglądał na szczęśliwego.
-TY płakałeś?
Dopiero teraz
na mnie spojrzał oczy miał czerwone na pewno musiał płakać. Tylko z jakiego
powodu?
-Luna co ty
tu robisz? –zaczął ocierać oczy rękawem.
-Lepsze
pytanie co ty tu robisz? Masz zaraz występ.
-Lepiej żeby
już przyzwyczajali się do grania be ze mnie- spojrzał na swoją gitarę jak na
nóż który po mału wbija mu się w plecy.
-Co ty
mówisz?
-Muszę wrócić
do Cancum Luna, nie wiem na jak długo ale muszę. Dzwoniła koleżanka mojej mamy
jest chora w szpitalu. Dobrze wiesz że nie mam nikogo po za nią- znowu zaczął
płakać. Przytuliłam go.
-Simon ja to
rozumiem i twoi przyjaciele też na pewno zrozumieją i poczekają na ciebie.
Przecież nie jedziesz na wakacje tylko zająć się osobą którą kochasz. A
teraz-skoczyłam szybko na nogi i podałam mu rękę- twoi fani czekają- zobaczyłam
na jego twarzy uśmiech.
-Dzięki Luna-
objął mnie a ja jego i tak szliśmy do samego Rollera na ostatni chwilowo występ
Simona.
***
-Dziękujemy że
byliście z nami na Openie do zobaczenia na następnym. Kiedy Simon już wystąpił
i właśnie rozmawiał z chłopakami . Zaczęłam się zastanawiać gdzie zniknął
Matteo. Nigdzie go nie widziałam. Poszłam na wrotkowisko i w tedy zobaczyłam
coś czego nie chciałam. Matteo jeździł z nową dziewczyną Natalii na wrotkach.
Kiedy mnie zobaczył podjechał do mnie z uśmiechem którego nie dałam rady
odwzajemnić.
-Matteo
idziemy? Moja mama zaprosiła nas na kolacje. Potem myślałam że coś razem obejrzymy.
-Wybacz ale
Natalii poprosiła mnie o lekcje i z tego jak jej to idzie wnioskuję że spędzę
tu co najmniej dwie godziny.
-Rozumiem baw
się dobrze.
Odjechał bez
słowa wprost żeby złapać przewracającą się Natalii a potem razem z nią upaść.
Jakoś nie mogłam na to patrzyć. Wybiegłam z tam tąd uderzając w Gastona.
-Coś się stało?
-Gdzie Nina –
zaczęłam się rozglądać za przyjaciółką.
-Poszła do
domu się uczyć a gdzie Matteo?-tym razem Gaston się rozglądał.
-Bawi się w
nauczyciela idź może chociaż z tobą spędzi czas- pobiegłam dalej nie zważając
na to ze Gaston mnie woła.
***
-No to już chyba
wiem o co jej chodziło- powiedział do siebie Gaston kiedy zobaczył swojego
przyjaciela i Natalii.
Podjechał do
nich. Matteo kiedy spojrzał na przyjaciela. Omal się wystraszył.
-Natalii
pójdziesz kupić nam coś do picia mam sprawę do załatwienia z Gastonem-
dziewczyna uśmiechnęła się do Matteo i koślawo pojechała w stronę baru.
Gaston stał
jeszcze chwilę naprzeciwko Matteo. A potem nie myśląc nawet o tym co robi
uderzył go w twarz. Matteo patrzył na przyjaciela z niedowierzaniem.
-Odbiło ci?-
pewnie jutro będzie wyglądał jak panda z jednym podbitym okiem.
-Ja rozumiem
stary wszystko ale masz Lunę a ona wybiegła stąd niemal płacząc.
-Powiedziałem
jej że uczę Natalii.
-Natalii,
Natalii, Natalii. Słyszysz siebie? Od kąd ją poznałeś jesteś jak zahipnotyzowany.
Radzę ci uważaj bo stracisz Lunę.
-Nie twoja sprawa
co robię i kiedy robię – Matteo powoli wstał z ziemi.
-Myślałem że
jesteśmy przyjaciółmi i moje rady chodź trochę ciebie obchodzą.
-Błagam cię
jestem królem toru mogę mieć na pęczki takich przyjaciół.
-Wiesz kim
znowu jesteś pawiem. Puszysz się tu przed Natalii. Kiedy tak naprawdę
powinieneś być z Luną. Jesteś pozerem –Gaston odjeżdżał w stronę wyjścia.
-Sam tego
chciałeś już nie jesteś mój przyjacielem – krzyknął Matteo i z powrotem usiadł
na ziemi.
Oczywiście
wszystko słyszała Natalii. Wcale nie była z tego co zrobiła dumna ale musiała
to ciągnąć dalej. Jeśli zamierza zostać taka jak Ambar musi robić wszystko co
ta jej powie i obserwować ją….
niedziela, 4 września 2016
Obiecałam wam wczoraj dwa posty ale niestety pogoda nie pozwoliła mi dodać drugiego. Mówiłam też o 1400 wyświetleniach a już jest ponad 1700 :D Bardzo się cieszę że czytacie to co piszę i że wam się podoba. Zadziwia mnie też to że ta historia nie interesuje tylko ludzi z polski ale także mam dużo wejść z Niemiec i Kenii. Bardzo wam dziękuje :*Zapraszam do obserwowania mojego bloga. Zostawcie też komentarz pod tym postem. Bo chętnie się dowiem skąd jesteście. A około 17:00 dodam już następną część historii. Jeszcze raz dziękuję :* A jeżeli macie do mnie jakieś pytania zapraszam na mojego ask-a chętnie na nie odpowiem :*
sobota, 3 września 2016
Wybaczcie dwu dniową nieobecność ale po prostu nie miałam czasu przez rozpoczęcie dlatego dzisiaj ukarze się jeszcze jeden wpis w ramach przeprosin za moją nieobecność:D Miłego czytania. Następny wpis pojawi się na 1400 wyświetleniu. I dziękuję za to że czytacie tą historię :D
***
-Carlos co ty tu robisz? – Matteo dalej trzymał mnie za rękę
nie byłam w stanie się od niego uwolnić. A nawet jeśli to musiałam przyznać się
sama przed sobą że nie chciałam tego robić.
-Domyśl się przyjacielu twoi rodzice też ciągle się
przeprowadzają, po prostu wróciłem na stare śmieci- posłał Matteo uśmiech-
Gdzie Ambar?
-Nie wiem i jakoś mnie to nie interesuje już nie jesteśmy
razem – Carlos na te słowa omal nie uderzył Matteo albo tak mi się tylko
zdawało.
-Co takiego ?!
- To co słyszałeś – Matteo pociągnął mnie za rękę w stronę
wyjścia.
Kompletnie nie wiedziałam co się dzieje. Patrzyłam na Matteo
i nie mogłam odgadnąć co siedzi mu w głowie. Kiedy już mieliśmy wychodzić z
Rollera wpadliśmy na Tamarę.
-Luna i Matteo jak dobrze że was widzę zapisaliście się już
na Open?
-Jeszcze nie Tamaro – odpowiedziałam za Matteo. Jego twarz
nadal nie wyglądała dobrze. On sam nie
wyglądał dobrze.
-No to się pospieszcie.
Kiedy Tamara zniknęła z naszej drogi. Znowu poczułam
szarpnięcie. Matteo biegł do wyjścia. Kiedy tylko poczuł zapach świeżego powietrza
odetchnął głęboko i spojrzał na mnie. Dalej nic nie mówił ale jego oczy
wyrażały nieme ,,przepraszam”. Objęłam go a on mnie przytulił. Staliśmy tak
parę minut. Czekałam aż Matteo się uspokoi i będzie w stanie opowiedzieć mi
wszystko o tym całym Carlosie. Aby złagodzić trochę napiętą atmosferę zapytałam
o jedyne co przyszło mi w tedy do głowy.
-To co wystąpisz ze mną na Openie? – żadnej reakcji. Patrzył
się tylko w przestrzeń za mną – mam cię błagać?
Odsunął się o de mnie i zobaczyłam na jego twarzy uśmiech.
Zobaczyłam cień nadziei na to że wszystko już będzie w porządku.
-Zgoda ale mam warunek- spojrzałam na niego jakbym miała na
czole narysowany wielki znak zapytania- zaśpiewasz ze mną Siento.
-A ta piosenka nie miała być dla wyjątkowej osoby?
-Luna – złapał mnie za ręce i spojrzał w oczy – Ta piosenka
od początku była dla ciebie, ty jesteś wyjątkowa i nikt inny nie jest dla mnie
bardziej wyjątkowy.
Przytuliłam go najmocniej jak mogłam. Czemu wcześniej się
nie domyśliłam. Lepiej późno niż wcale.
-Zgoda!!
***
Kiedy Ambar podjechała do Rollera. Jazmin już czekała przed
wejściem z jakąś dziewczyną.
,,To pewnie Natalii” – pomyślała. Chociaż nie chciała tego
przed sobą przyznać Natalii była ładna. Długie brązowe włosy, ciemne oczy,
jasna karnacja. Jakby Noc połączyła się z dniem i ją stworzyła.
Kiedy Ambar tylko wysiadła z auta Natalii od razu do niej
podbiegła.
-Nie wierzę Ambar Smith czy mogę prosić o autograf? –
zdziwiona Ambar spojrzała na kartkę a potem na Jazmin.
-Natalii pochodzi z Kolumbii, tam jej przyjaciele jak i ona
są fanami ,,Stylu i Szyku” czyli tez twoimi i Matteo – wyjaśniła Jazmin.
-Oczywiście – Ambar podpisała kartkę. Podnosząc wzrok
zobaczyła przytulających się Matteo i Lunę. Znowu oni. Wiecznie muszą jej psuć
humor. Nagle wpadła na pomysł. Jeszcze nie wiedziała czy to się uda ale w jej
głowie już rodził się kolejny plan pozbycia się Luny z jej życia.
-Natalii tak? – dziewczyna kiwnęła głową. Ambar objęła ją i
poprowadziła do ławki- Mam dla ciebie pewne zadanie. Chciałabyś zostać dziewczyną
Matteo Balsano?
Dziewczynie omal oczy nie wyszły na wierzch. Patrzyła
oniemiała na swoją, można powiedzieć idolkę i nie mogła uwierzyć w to co ta
powiedziała.
-Ale on chyba ma już dziewczynę.
-Ma dziewczynę a nie żonę. Dla Ambar Smith nie ma rzeczy nie
do załatwienia. Odgarnęła włosy do tyłu i razem z Jazmin ruszyła w stronę
Rollera. Nie odwróciła się żeby zobaczyć czy Natalii idzie za nimi. Bo była
pewna że szła. Jeśli jest prawdziwą fanką zrobi dla niej wszystko a to jej
bardzo pomoże.
***
-Pedro jeden koktajl – Ambar usiadła przy stoliku z Jazmin i
Natalii chcąc dalej kontynuować przygotowania do planu. Ale niestety ktoś jej
przerwał.
-Jak zwykle piękna Ambar – odwróciła się i w tedy
zobaczyła..
-Carlos?!
-Tak to ja – pocałował ją w rękę nie spuszczając z niej
wzroku. Spojrzał na pozostałe
dziewczyny. Które patrzyły na niego z zachwytem – możemy porozmawiać.
-Zostawcie nas – po chwili nikogo już obok nich nie było.
Pedro tylko przyniósł zamówiony wcześniej koktajl.
-Co u ciebie piękna?
-Jak zwykle jestem królową ,ale bardziej interesuje mnie co
ty tu robisz?
-Rodzice znowu się tu przeprowadzili. Spotkałem Matteo to
prawda że nie jesteście już razem? – Ambar spuściła głowę. Z jednej strony było
jej przykro. Ale z drugiej chciała zemsty za to co spotkało ją przez Matteo.
-Tak to prawda. Cieszę się że jesteś, możesz mi się przydać –
złapała go za rękę a Carlos tylko się uśmiechnął.
-Zamieniam się w słuch.
-Pomożesz mi rozdzielić Matteo i jego nową dziewczynę –
Carlos spojrzał na Ambar podejrzliwie. Ale cóż zawsze kochał ją nie tylko za
wygląd. Przebiegłość chodziła w parze z jej całą osobą. Patrzyli na siebie tak
przez chwilę. W końcu Carlos się odezwał.
-Zrobię dla ciebie wszystko, jeśli wystąpisz ze mną na
Openie.
Ambar zamurowało.
***
Sharon jeszcze nie wyszła ze szpitala. Przed chwilą
zadzwoniła po Reya. Teraz patrzyła się w okno odliczając minuty. Nagle ktoś
zapukał w drzwi, potem zobaczyła Reya. Zawsze był jej pomocny. Oby i tym razem
też się na coś zdał.
-Czy coś się stało pani Sharon?
-Nic konkretnego, postanowiłam jedynie co zrobić z Sol i jej
rodziną.
-Słucham?
-Masz ich odesłać z powrotem do Cancum lub do jakiego kolwiek
innego miejsca. Po prostu nie chce ich tu widzieć czy wyrażam się jasno? –
Spojrzała na niego wzrokiem nie znoszącym sprzeciwu.
-Obawiam się że nie da się tego załatwić tak w jedne dzień,
ludzie staną się podejrzliwi.
-Rób co musisz, byle jak najszybciej- znowu odwróciła się do
okna.
-Zrozumiałem pani Sharon- Rey wyszedł za drzwiami jeszcze
długo myślał o sprawie Sol. Wiedział że to trudny temat. Teraz musi wymyślić
coś aby pani Sharon. Była z niego zadowolona. A co najważniejsze aby inni nie
nabrali podejrzeń. Przeczesał włosy ręką i ruszył w stronę winy. Przed nim stało naprawdę ciężkie
a wręcz niewykonalne zadanie.
-Gdzie Luna? – Gaston czekał na kolegę na wrotkowisku.
-Odprowadziłem ją do domu a Nina? – Matteo rozglądał się za
dziewczyną przyjaciela.
-Tata zabrał ją na obiad. A Carlos?
Matteo znowu spiął się jak struna. Najlepiej zapomniałby o
tym człowieku. Szczerze mówiąc już tak zrobił ale ten nagle się pojawił i nie wygląda
na to aby miał szybko odejść.
-Nie chcę o tym rozmawiać.
-Powiedziałeś Lunie?
-A co jej miałem powiedzieć? – Matteo krzyknął tak głośno że
połowa wrotkarzy na nich spojrzała. Kiedy to zauważył zbliżył się do
przyjaciela i już o wiele ciszej dodał. – Miałem jej powiedzieć że Carlos
zawsze zdobywa co chce. Ze ukradł mi każdą dziewczynę. Co ? to jej miałem
powiedzieć?
-Było by lepiej gdyby wiedziała co jeśli spróbuje tego
znowu?
-Luna ma się o tym nie dowiedzieć jasne? – Matteo szarpnął
kolegę za ramię a ten tylko pokiwał głową twierdząco.- Mam nadzieję że…
-Uwaga !!!!!!!!!!
Za nim Matteo zdążył wykonać jakikolwiek ruch leżał już na
ziemi. A na nim leżała dziewczyna. Bardzo ładna dziewczyna. Pomógł jej wstać i
już nie zwracając uwagi na przyjaciela. Podjechał z nią ostrożnie do barierek.
-Nic ci się nie stało?
-Nie dziękuję, i przepraszam ze na ciebie wpadłam dopiero
się uczę- uśmiechnęła się do niego.
-Nic nie szkodzi nazywam się Matteo i gdybyś potrzebowała
lekcji jestem do twoich usług- podał jej rękę na powitanie.
Dziewczyna zaśmiała się i podała mu rękę.
-Na pewno skorzystam. Jestem Natalii.
środa, 31 sierpnia 2016
Miłego czytania :D
-Matteo?! - stałam oniemiała, nic innego nie przechodziło mi
przez usta a on tylko głupio się szczerzył.
-Powtarzasz to już 15 raz.
-Bo dalej nie mogę uwierzyć- stałam tam trzymając go za
ręce.
To był Matteo, on naprawdę tu był. Chyba do jutra w to nie
uwierzę. Teraz wszystko jakby przestało istnieć nic nie miało dla mnie
znaczenia. Tylko to że on tu był. Spojrzał na mnie a ja omal się nie
rozpuściłam.
-Idziemy?
-najpierw powiedz mi co tu robisz? - odsunęłam się od niego
i spojrzałam podejrzliwie.
-Wróciłem. Ale pewna Kelnereczka cały czas mi uciekała- na
jego twarzy w tej chwili malowało się coś dziwnego. Coś czego nigdy wcześniej
nie zauważyłam. Spojrzałam na niego jakby wyrósł mi nad głową wielki znak zapytania-
Widziałem cię z Simonem.
-Matteo jesteś zazdrosny- odwrócił się jakbym obraziła go
tym słowami.
Ale mnie to tylko bawiło. Z uśmiechem złapałam go za rękę i pociągnęłam
w stronę Rollera. W tedy coś mi się przypomniało. Moja radość jakby nagle
ustała.
-Dlaczego się nie odzywałeś? Gaston wiedział?
Zobaczyłam jego spojrzenie i w tedy wszystko było dla mnie
jasne oczywiście że Gaston wiedział. Musiał wiedzieć od początku co planuje
Matteo. W końcu byli najlepszymi przyjaciółmi. Przypomniałam sobie też o
spotkaniu z Tamarą. Zamiast Tamary pewnie miał się tu pojawić Matteo. Ale Simon
zjawił się wcześniej. Teraz wszystko się zgadzało. Podparłam się rękoma pod
boki i gapiłam się na niego czekając na jakiś cień wyjaśnień.
-Więc tak chciałem ci zrobić niespodziankę - znowu ten uśmiech
ale tym razem nie ma szans aby mnie nim przekonał. Chyba to zauważył bo
podszedł do mnie i spojrzał mi w oczy- Luna chciałem sie odezwać ale myślałem
że nasze spotkanie twarzą, w twarz będzie bardziej satysfakcjonujące i nie myliłem
się a co do Gastona to tak wiedział. Niestety kiedy zobaczyłem cie z Simonem,
myślałem że jest już za późno ale w tedy Nina..
-Nina?! - cofnęłam się jak oparzona.
Moja najlepsza przyjaciółka wiedziała i nic mi nie
powiedziała. No to będzie się gęsto tłumaczyć.
-Czekaj Nina dowiedziała się wczoraj nie miej do niej żalu.
Patrzyłam na niego nie pewna co zrobić. W końcu
zdecydowałam.
-Chodźmy za nim jeszcze bardziej się na ciebie denerwuję -
Złapał mnie za rękę i razem ruszyliśmy w stronę Rollera.
***
Ambar właśnie odebrała telefon znowu dzwoniła Jazmin. Miała
już jej po mału dosyć. Ale ktoś musiał zajmować się brudną robotą. A Jazmin
była do tego idealna taka głupiutka. Mogła jej powiedzieć wszystko, no prawie wszystko
bo Jazmin nie umie trzymać języka za zębami. Ale oprócz tego małego defektu
dawała radę.
-Posłuchaj mnie kolor zielony jest totalnie nie modny -
znowu moda Jazmin nie potrafiła gadać o niczym innym- a ja właśnie kupiłam nową
zieloną torebkę.
-Jazmin tylko po to do mnie dzwonisz? - Ambar właśnie weszła
do domu i kierowała się w stronę pokoju.
-Jeszcze jedno pojawiła się w Blake nowa dziewczyna - Ambar
stanęła jak wryta czyżby kolejna rywalka?- ponoć kiedyś była sławna ma na imię
Natalii i zaprosiłam ją po szkole do Rollera. Bardzo chciała by cie poznać jest
twoją fanką.
Nie podlegało wątpliwości że każdy jest jej fanem. Ale ta
Natalii chyba zacznie jej przeszkadzać.
-Spotkamy się przed Rollerem za godzinę lepiej żebyś tam
była- rozłączyła się za nim Jazmin zdołała cokolwiek powiedzieć.
Interesowała ją ta nowa dziewczyna. Moze być użyteczna. Tylko
jak? Pytania i pytania cały czas pytania. Skierowała się do swojego pokoju a po
45 min szykowania zadzwoniła po kierowcę. Zaraz zobaczy kim jest ta Natalii.
***
Kiedy z Matteo weszliśmy objęci do Rollera oczywiście nie
odbyło się bez powitań. Każdy przytulał Matteo i radośnie się śmiał. Kiedy czas
na powitania już minął. Zobaczyliśmy śmiejących się Ninę i Gastona. Pociągnęłam
Matteo za rękę w tamtą stronę ale on jakby się przed tym wzbraniał. W końcu
jakoś go tam zaciągnęła.
-No nareszcie - Gaston dalej się śmiał- myślałem że wasze
spotkanie już nigdy nie nastąpi.
Oparłam ręce na stole i spojrzałam z groźna miną na Gastona.
Jego uśmiech od razu zniknął.
-Dziękuję moim przyjaciołom za powiedzenie mi prawdy-
spojrzeli po sobie i spuścili głowy.
-Wiedziałem że tak będzie dlatego nie chciałem podchodzić -
Matteo spojrzał na mnie wzrokiem który mówił ,,odpuść".
Ale teraz mnie to wszystko tylko bawiło. Nie mówiłam tego
wcale na serio nie mogłabym się na nich obrazić. Przytuliłam ich mocno i teraz
cala nasza czwórka zaczęła sie śmiać.
-aaaaaaaaaaa!!! - pisk Jazmin jeszcze długo będzie dźwięczał
mi w uszach.
Odwróciłam sie w stronę ktora wskazała i zobaczyłam
wysokiego, czarnego chłopaka. Umięśniony pełen zżycia. Ale widziałam go
pierwszy raz. Poczułam na mojej ręce mocny ucisk Matteo a jego spięte mięsnie
mi sie nie podobały. Nieznajomy powoli zbliżał sie w nasza stronę. Kiedy stanął
przed Matteo myślałam ze zaraz eksploduje.
-Co tutaj robisz?
-Wiesz jak to jest z rodzicami dyplomatami przeprowadzka- Nieznajomy
objął Matteo ręką a Gaston stanął za nim.
-Och przepraszam ze sie nie przedstawiłem jestem Carlos,
główny rywal Matteo na wrotkach i o serce Ambar - złapał mnie za rękę i kłaniając
sie ucałował ja. Spojrzałam niepewnie na Nine ktora byla w pełnym szoku
podobnie jak ja...
wtorek, 30 sierpnia 2016
Wybaczcie z tamtym postem coś nie wyszło mam nadzieję że z tym będzie lepiej. Miłego czytania. :*
Znowu ten sam sen. Siedzę na ławce w parku. Obok mnie przechodzą ludzie. Nagle za mną staje jakiś cień. Dotyka moich ramion. Próbuję się odwrócić i w tedy słyszę...
-Luna! - budzik nazywający się ,,moja mama".
Otworzyłam zaspane oczy i spojrzałam na pokój. Zero jakichkolwiek zmian. Spojrzałam na mamę. Trzymała właśnie mój uprasowany mundurek. Jedno oko poleciało w stronę zegarka i dopiero w tedy zauważyłam godzinę. No to kiepsko Ambar będzie wściekła. Jak zwykle Luna Valente musi się spóźnić i to jeszcze w pierwszy dzień szkoły. Pobiegłam do łazienki bez większego zachwytu upięłam włosy. Przeprałam się na tyle szybko na ile mogłam i pognałam na dol. Łapiąc po drodze kanapkę która zostawiła mi mama. W kuchni ucałowałam ja jeszcze na do widzenia i wybiegłam przed dom. Tak jak myślałam obok samochodu stała zdenerwowana Ambar. Rozmawiała przez telefon. Prawdopodobnie z Jazmin. Bo niestety Delfi już nie należała do ich klubu. Kolegowały się ale to nie było już to. Teraz Delfi więcej czasu poświęcała Pedro. Chyba naprawdę się w sobie zakochali. Ambar skończyła rozmawiać a w tedy obie szybko wskoczyłyśmy na tył auta. Droga do szkoły zajęła mniej niż 15 min. Pod szkoła. Zauważyłam Ninę.
Znowu ten sam sen. Siedzę na ławce w parku. Obok mnie przechodzą ludzie. Nagle za mną staje jakiś cień. Dotyka moich ramion. Próbuję się odwrócić i w tedy słyszę...
-Luna! - budzik nazywający się ,,moja mama".
Otworzyłam zaspane oczy i spojrzałam na pokój. Zero jakichkolwiek zmian. Spojrzałam na mamę. Trzymała właśnie mój uprasowany mundurek. Jedno oko poleciało w stronę zegarka i dopiero w tedy zauważyłam godzinę. No to kiepsko Ambar będzie wściekła. Jak zwykle Luna Valente musi się spóźnić i to jeszcze w pierwszy dzień szkoły. Pobiegłam do łazienki bez większego zachwytu upięłam włosy. Przeprałam się na tyle szybko na ile mogłam i pognałam na dol. Łapiąc po drodze kanapkę która zostawiła mi mama. W kuchni ucałowałam ja jeszcze na do widzenia i wybiegłam przed dom. Tak jak myślałam obok samochodu stała zdenerwowana Ambar. Rozmawiała przez telefon. Prawdopodobnie z Jazmin. Bo niestety Delfi już nie należała do ich klubu. Kolegowały się ale to nie było już to. Teraz Delfi więcej czasu poświęcała Pedro. Chyba naprawdę się w sobie zakochali. Ambar skończyła rozmawiać a w tedy obie szybko wskoczyłyśmy na tył auta. Droga do szkoły zajęła mniej niż 15 min. Pod szkoła. Zauważyłam Ninę.
-Jak zwykle..
-Tak, tak spóźniona- nie dałam jej dokończyć.
Złapałam ja za rękę i razem pognałyśmy w stronę klasy.
Nauczycielki na szczęście jeszcze nie było, zajęłyśmy miejsce. To samo co rok
temu. Jakoś nie czułam żadnej zmiany. Jedynie odczuwałam brak Matteo. Nie wiedzieć
kiedy lekcja pierwsza dobiegła końca i usłyszałam tak upragniony dzwonek.
Wyszłam z Nina na korytarz. Dzisiaj miała chyba dobry dzień bo cały czas sie uśmiechała.
-Cos sie stało?
-Nie wszystko w porządku- odwróciła głowę w kierunku schodów
jakby na cos czekając, pewnie na Gastona.
-Nina znowu śniłam o Matteo.
Nina spojrzała na mnie swoim przenikliwym wzrokiem.
-Znaczy to mógł być Matteo bo widziałam tylko cień. Nie słyszałam
tez głosu.
-Luna musze ci cos po..- znowu nie dano jej dokończyć tym
razem byla to Ambar biegła ze schodów z prędkością błyskawicy.
Pierwszy raz widziałam żeby miała tak zatroskana minę.
-Lunita!!! Twój ojciec i moja matka chrzestna mieli wypadku
jedziemy do szpitala samochód juz czeka- po usłyszeniu ,,mieli wypadek" stanęłam
jak wryta, czułam ze Ambar szarpie mnie za rękę ale nie zwracałam na to uwagi.
Dopiero po chwili kiedy Nina do mnie przemówiła jakbym sie obudziła.
-Luna idź !!
Pobiegłam za Ambar. Samochód rzeczywiście juz czekał. Wsiadłyśmy
do niego. Ambar co chwile spoglądała na zegarek. A zaraz potem ponaglała kierowcę
do szybszej jazdy. Widać było po niej ze bardzo sie przejmuje. Jednak prawda
byla taka ze pani Sharon to opiekuna Ambar i jej krewna. Nie mówiąc juz o moim
ojcu. Sama ponaglałabym kierowcę gdybym mogła. Kiedy dojechałyśmy przed
szpital. Ambar wyskoczyła z samochodu jak burza. Za nim do niej dobiegłam rozmawiała
z pielęgniarka.
-Sharon Benson pokój, 210 Miguel Valente pokój 213.
Za nim zdarzyłam sie obejrzeć juz byla przy windzie. Wjechałyśmy
na górę a ja od razu skierowałam sie do pokoju 213. Tata leżał na lóżku na szczęście
przytomny. Mama siedziała obok niego uśmiechnięta. Czyli znaczyło to tyle ze
nic poważnego sie nie stało. Podeszłam do lóżka i złapałam ojca za rękę. Mama objęła
mnie od tylu.
-Tato jak sie czujesz?
-Nic mi nie jest parę siniaków jutro prawdopodobnie wyjdę- uśmiechnął
sie do mnie i ścisnął moja rękę.
-Bardzo sie cieszę- przytuliłam sie do niego a on do mnie to
byla piękna scena rodzinna.
***
Ambar o mały włos nie wpadła by w drzwiach na Reya który właśnie
wychodził od pani Sharon.
-Co sie stało?
-Pani Sharon nic nie jest- kiedy nie chciał sie odsunąć
Ambar omal nie wyszła z siebie.
-Chce ja zobaczyć.
-To wykluczone pani Sharon powiedziała, ze nikt ma jej nie przeszkadzać.
Rey powoli zaczął odchodzić. A Ambar gapiła sie w zamknięte białe
drzwi. Znowu nawet teraz kiedy tak sie martwiła została sama. Ani słowa. Nic.
Nigdy nie zaznała prawdziwego rodzinnego ciepła. Rodzice ja olewali. A Matka
chrzestna martwiła sie o wszystkich tylko nie o nią. Nie ważne co by zrobiła
jak najlepsza by byla to wciąż za mało. Z ciekawości zajrzała do pokoju 213. Zobaczyła
rodzinne Valente tak kochająca sie i tuląca do siebie. Chodź nie chciała sie do
tego przyznać ona tez tego pragnęła. Ale nigdy nie będzie tego miała. Kiedyś myślała
ze zazna tego z Matteo ale było to złudne uczucie. Zjechała winda na dół i odmachała
kierowcy aby odjechał. Jedyne na co miała teraz ochotę to długi spacer do domu.
Spojrzała jeszcze raz na szpital i powoli ruszyła w kierunku miasta.
***
-Nina!!- Gaston właśnie schodził po schodach z Matteo. Pomachał
jej a ona od razu sie uśmiechnęła. Matteo natomiast rozglądał sie wokół w
poszukiwaniu Luny. Kiedy jej nie znalazł zmartwiony zapytał Niny.
-Gdzie jest Luna?
-Pojechała do szpitala jej ojciec i pani Sharon mieli ponoć jakiś
wypadek- Kiedy Matteo usłyszał szpital spiął sie strasznie dopiero kiedy zrozumiał
ze Lunie nic nie jest wziął głęboki oddech i oparł sie o ścianę. Jeśli dobrze myślał
Luna nie wróci dzisiaj do szkoły wiec aby sie z nią spotkać musi udać sie jej
na przeciw. Ruszył w kierunku drzwi kiedy usłyszał za sobą glos Gastona.
-Dokąd sie wybierasz?
-Jeśli Luna nie chce wyjść mi na przeciw ja wyjdę jej do
zobaczenia później w Rollerze.
Nina i Gaston spojrzeli na siebie z podobnym zdziwieniem.
-Pasują do siebie - powiedzieli razem i zaczęli sie śmiać.
Gaston objął Nine i mocno przytulił stali tak do końca
przerwy uśmiechając sie do siebie
***
Wyszłam ze szpitala. Oczywiście samochodu juz nie było. Nie było
co liczyć na to ze Ambar na mnie poczeka. Ruszyłam wiec do domu na piechotę.
Miasto wydawało sie tętnic życiem. Podobnie jak park przez który przechodziłam.
Mama została w szpitalu. Wiec postanowiłam zajrzeć jeszcze do Rollera. Za nim
jednak to nastąpiło usiadłam na ławce i patrzyłam na przechodzących ludzi.
Jedni byli uśmiechnięci, inni smutni jeszcze inni zdenerwowani. Każdy gdzieś
sie spieszył. Spojrzałam przed siebie i w tedy słońce zasłonił mi czyjś cień. Czyżby
to znowu był sen? Cień stawała sie coraz większy. Stanął za mna. Czułam obecność
tej osoby ale nie wiedziałam kto to. Pewnie zaraz znowu sie obudzę. Ktos dotknął
moich ramion i wtedy usłyszałam ta melodie, te słowa tak znajome. Ale jednak
tak odlegle.
-Yo soy lo que siento Te miro y espero Dame solo un poco de
paz Buscando en mi te encuentro Quiero sentir lo que hay mas alla - znała ten
glos. Matteo. Od razu sobie o nim przypomniałam .
Ale wiedziałam ze jeśli spróbuje sie odwrócić to zaraz sie obudzę.
Jednak on dalej tam był a ja sie nie budziłam. Postanowiłam wiec zaryzykować.
Powoli odwróciłam sie i zobaczyłam jego. Podał mi rękę i juz za chwile staliśmy
naprzeciwko siebie.
-Nie chce sie obudzić - powiedziałam do siebie.
-Kelnereczko sadzisz ze to sen?
-O tak na pewno. Jesteś tysiące kilometrów z tąd. Tak w ogóle
powinnam być na ciebie wściekła.
Za nim zdarzyłam cokolwiek zrobic. Objął mnie i przytulił. Patrzyłam
na niego. próbowałam zapamiętać każdy rys jego twarzy. Z prędkością światła
zbliżył swoje usta do moich. Nie miałam nawet czasu żeby zamknąć oczy. Ten
pocałunek był tak słodki i ciepły że chciałam aby trwał wiecznie. W końcu odsunął
sie o de mnie. To nie mógł być sen. Nie tak rzeczywisty.
-Dalej uważasz ze śnisz?
-Matteo?! - spojrzałam na niego oniemiała i przez dobre 10
min nie mogłam z siebie wydusić żadnego słowa.
poniedziałek, 29 sierpnia 2016
W nowym sezonie pojawi się nowa postać Ada, która trochę namiesza miedzy naszymi bohaterami. Zagra ją prawdopodobnie. Ta dziewczyna.
Nie ma osoby która oglądała Violettę a jej nie kojarzy. Grała tam bowiem Camilę przyjaciółkę Violetty. Jest ona też dziewczyną Ruggero (Matteo) w prawdziwym życiu. Znamy też potwierdzenie co do roli tej postaci w serialu. Najprawdopodobniej będzie ona z Matteo. Co oczywiście wprowadzi wiele zawirowań w naszym kochanym Lutteo. Ale Matteo w końcu dowie się, że Ada była manipulowana przez Ambar, bedzie bardzo zły i będzie mu żal że zostawił Lunę. Prawda najprawdopodobniej wyjdzie na jaw na końcu drugiego sezonu, jak to było w przypadku Violetty i Diego. Ale na początku możemy na pewno liczyć na owocne spotkanie Lutteo i to, że przez jakiś czas będą razem. Producenci już ogłosili że planują 3 sezony i film jak to w przypadku Violetty, zobaczymy jednak jak będzie bo do drugiego sezonu jeszcze sporo czasu, nie mówiąc już o końcówce całej serii.
Subskrybuj:
Posty (Atom)




