Łączna liczba wyświetleń

niedziela, 4 września 2016

Obiecałam wam wczoraj dwa posty ale niestety pogoda nie pozwoliła mi dodać drugiego. Mówiłam też o 1400 wyświetleniach a już jest ponad 1700 :D Bardzo się cieszę że czytacie to co piszę i że wam się podoba. Zadziwia mnie też to że ta historia nie interesuje tylko ludzi z polski ale także mam dużo wejść z Niemiec i Kenii. Bardzo wam dziękuje :*Zapraszam do obserwowania mojego bloga. Zostawcie też komentarz pod tym postem. Bo chętnie się dowiem skąd jesteście. A około 17:00 dodam już następną część historii. Jeszcze raz dziękuję :* A jeżeli macie do mnie jakieś pytania zapraszam na mojego ask-a chętnie na nie odpowiem :*

sobota, 3 września 2016

Wybaczcie dwu dniową nieobecność ale po prostu nie miałam czasu przez rozpoczęcie dlatego dzisiaj ukarze się jeszcze jeden wpis w ramach przeprosin za moją nieobecność:D Miłego czytania. Następny wpis pojawi się na 1400 wyświetleniu. I dziękuję za to że czytacie tą historię :D


-Carlos co ty tu robisz? – Matteo dalej trzymał mnie za rękę nie byłam w stanie się od niego uwolnić. A nawet jeśli to musiałam przyznać się sama przed sobą że nie chciałam tego robić.
-Domyśl się przyjacielu twoi rodzice też ciągle się przeprowadzają, po prostu wróciłem na stare śmieci- posłał Matteo uśmiech- Gdzie Ambar?
-Nie wiem i jakoś mnie to nie interesuje już nie jesteśmy razem – Carlos na te słowa omal nie uderzył Matteo albo tak mi się tylko zdawało.
-Co takiego ?!
- To co słyszałeś – Matteo pociągnął mnie za rękę w stronę wyjścia.
Kompletnie nie wiedziałam co się dzieje. Patrzyłam na Matteo i nie mogłam odgadnąć co siedzi mu w głowie. Kiedy już mieliśmy wychodzić z Rollera wpadliśmy na Tamarę.
-Luna i Matteo jak dobrze że was widzę zapisaliście się już na Open?
-Jeszcze nie Tamaro – odpowiedziałam za Matteo. Jego twarz nadal nie wyglądała dobrze.  On sam nie wyglądał dobrze.
-No to się pospieszcie.
Kiedy Tamara zniknęła z naszej drogi. Znowu poczułam szarpnięcie. Matteo biegł do wyjścia. Kiedy tylko poczuł zapach świeżego powietrza odetchnął głęboko i spojrzał na mnie. Dalej nic nie mówił ale jego oczy wyrażały nieme ,,przepraszam”. Objęłam go a on mnie przytulił. Staliśmy tak parę minut. Czekałam aż Matteo się uspokoi i będzie w stanie opowiedzieć mi wszystko o tym całym Carlosie. Aby złagodzić trochę napiętą atmosferę zapytałam o jedyne co przyszło mi w  tedy do głowy.
-To co wystąpisz ze mną na Openie? – żadnej reakcji. Patrzył się tylko w przestrzeń za mną – mam cię błagać?
Odsunął się o de mnie i zobaczyłam na jego twarzy uśmiech. Zobaczyłam cień nadziei na to że wszystko już będzie w porządku.
-Zgoda ale mam warunek- spojrzałam na niego jakbym miała na czole narysowany wielki znak zapytania- zaśpiewasz ze mną Siento.
-A ta piosenka nie miała być dla wyjątkowej osoby?
-Luna – złapał mnie za ręce i spojrzał w oczy – Ta piosenka od początku była dla ciebie, ty jesteś wyjątkowa i nikt inny nie jest dla mnie bardziej wyjątkowy.
Przytuliłam go najmocniej jak mogłam. Czemu wcześniej się nie domyśliłam. Lepiej późno niż wcale.
-Zgoda!!
                                                                           ***
Kiedy Ambar podjechała do Rollera. Jazmin już czekała przed wejściem z jakąś dziewczyną.
,,To pewnie Natalii” – pomyślała. Chociaż nie chciała tego przed sobą przyznać Natalii była ładna. Długie brązowe włosy, ciemne oczy, jasna karnacja. Jakby Noc połączyła się z dniem i ją stworzyła.
Kiedy Ambar tylko wysiadła z auta Natalii od razu do niej podbiegła.
-Nie wierzę Ambar Smith czy mogę prosić o autograf? – zdziwiona Ambar spojrzała na kartkę a potem na Jazmin.
-Natalii pochodzi z Kolumbii, tam jej przyjaciele jak i ona są fanami ,,Stylu i Szyku” czyli tez twoimi i Matteo – wyjaśniła Jazmin.
-Oczywiście – Ambar podpisała kartkę. Podnosząc wzrok zobaczyła przytulających się Matteo i Lunę. Znowu oni. Wiecznie muszą jej psuć humor. Nagle wpadła na pomysł. Jeszcze nie wiedziała czy to się uda ale w jej głowie już rodził się kolejny plan pozbycia się Luny z jej życia.
-Natalii tak? – dziewczyna kiwnęła głową. Ambar objęła ją i poprowadziła do ławki- Mam dla ciebie pewne zadanie. Chciałabyś zostać dziewczyną Matteo Balsano?
Dziewczynie omal oczy nie wyszły na wierzch. Patrzyła oniemiała na swoją, można powiedzieć idolkę i nie mogła uwierzyć w to co ta powiedziała.
-Ale on chyba ma już dziewczynę.
-Ma dziewczynę a nie żonę. Dla Ambar Smith nie ma rzeczy nie do załatwienia. Odgarnęła włosy do tyłu i razem z Jazmin ruszyła w stronę Rollera. Nie odwróciła się żeby zobaczyć czy Natalii idzie za nimi. Bo była pewna że szła. Jeśli jest prawdziwą fanką zrobi dla niej wszystko a to jej bardzo pomoże.
                                                                            ***
-Pedro jeden koktajl – Ambar usiadła przy stoliku z Jazmin i Natalii chcąc dalej kontynuować przygotowania do planu. Ale niestety ktoś jej przerwał.
-Jak zwykle piękna Ambar – odwróciła się i w tedy zobaczyła..
-Carlos?!
-Tak to ja – pocałował ją w rękę nie spuszczając z niej wzroku.  Spojrzał na pozostałe dziewczyny. Które patrzyły na niego z zachwytem – możemy porozmawiać.
-Zostawcie nas – po chwili nikogo już obok nich nie było. Pedro tylko przyniósł zamówiony wcześniej koktajl.
-Co u ciebie piękna?
-Jak zwykle jestem królową ,ale bardziej interesuje mnie co ty tu robisz?
-Rodzice znowu się tu przeprowadzili. Spotkałem Matteo to prawda że nie jesteście już razem? – Ambar spuściła głowę. Z jednej strony było jej przykro. Ale z drugiej chciała zemsty za to co spotkało ją przez Matteo.
-Tak to prawda. Cieszę się że jesteś, możesz mi się przydać – złapała go za rękę a Carlos tylko się uśmiechnął.
-Zamieniam się w słuch.
-Pomożesz mi rozdzielić Matteo i jego nową dziewczynę – Carlos spojrzał na Ambar podejrzliwie. Ale cóż zawsze kochał ją nie tylko za wygląd. Przebiegłość chodziła w parze z jej całą osobą. Patrzyli na siebie tak przez chwilę. W końcu Carlos się odezwał.
-Zrobię dla ciebie wszystko, jeśli wystąpisz ze mną na Openie.
Ambar zamurowało.
                                                                            ***
Sharon jeszcze nie wyszła ze szpitala. Przed chwilą zadzwoniła po Reya. Teraz patrzyła się w okno odliczając minuty. Nagle ktoś zapukał w drzwi, potem zobaczyła Reya. Zawsze był jej pomocny. Oby i tym razem też się na coś zdał.
-Czy coś się stało pani Sharon?
-Nic konkretnego, postanowiłam jedynie co zrobić z Sol i jej rodziną.
-Słucham?
-Masz ich odesłać z powrotem do Cancum lub do jakiego kolwiek innego miejsca. Po prostu nie chce ich tu widzieć czy wyrażam się jasno? – Spojrzała na niego wzrokiem nie znoszącym sprzeciwu.
-Obawiam się że nie da się tego załatwić tak w jedne dzień, ludzie staną się podejrzliwi.
-Rób co musisz, byle jak najszybciej- znowu odwróciła się do okna.
-Zrozumiałem pani Sharon- Rey wyszedł za drzwiami jeszcze długo myślał o sprawie Sol. Wiedział że to trudny temat. Teraz musi wymyślić coś aby pani Sharon. Była z niego zadowolona. A co najważniejsze aby inni nie nabrali podejrzeń. Przeczesał włosy ręką i ruszył w  stronę winy. Przed nim stało naprawdę ciężkie a wręcz niewykonalne zadanie.
                                                                           
***
-Gdzie Luna? – Gaston czekał na kolegę na wrotkowisku.
-Odprowadziłem ją do domu a Nina? – Matteo rozglądał się za dziewczyną przyjaciela.
-Tata zabrał ją na obiad. A Carlos?
Matteo znowu spiął się jak struna. Najlepiej zapomniałby o tym człowieku. Szczerze mówiąc już tak zrobił ale ten nagle się pojawił i nie wygląda na to aby miał szybko odejść.
-Nie chcę o tym rozmawiać.
-Powiedziałeś Lunie?
-A co jej miałem powiedzieć? – Matteo krzyknął tak głośno że połowa wrotkarzy na nich spojrzała. Kiedy to zauważył zbliżył się do przyjaciela i już o wiele ciszej dodał. – Miałem jej powiedzieć że Carlos zawsze zdobywa co chce. Ze ukradł mi każdą dziewczynę. Co ? to jej miałem powiedzieć?
-Było by lepiej gdyby wiedziała co jeśli spróbuje tego znowu?
-Luna ma się o tym nie dowiedzieć jasne? – Matteo szarpnął kolegę za ramię a ten tylko pokiwał głową twierdząco.- Mam nadzieję że…
-Uwaga !!!!!!!!!!
Za nim Matteo zdążył wykonać jakikolwiek ruch leżał już na ziemi. A na nim leżała dziewczyna. Bardzo ładna dziewczyna. Pomógł jej wstać i już nie zwracając uwagi na przyjaciela. Podjechał z nią ostrożnie do barierek.
-Nic ci się nie stało?
-Nie dziękuję, i przepraszam ze na ciebie wpadłam dopiero się uczę- uśmiechnęła się do niego.
-Nic nie szkodzi nazywam się Matteo i gdybyś potrzebowała lekcji jestem do twoich usług- podał jej rękę na powitanie.
Dziewczyna zaśmiała się i podała mu rękę.

-Na pewno skorzystam. Jestem Natalii.


środa, 31 sierpnia 2016

Miłego czytania :D

-Matteo?! - stałam oniemiała, nic innego nie przechodziło mi przez usta a on tylko głupio się szczerzył.
-Powtarzasz to już 15 raz.
-Bo dalej nie mogę uwierzyć- stałam tam trzymając go za ręce.
To był Matteo, on naprawdę tu był. Chyba do jutra w to nie uwierzę. Teraz wszystko jakby przestało istnieć nic nie miało dla mnie znaczenia. Tylko to że on tu był. Spojrzał na mnie a ja omal się nie rozpuściłam.
-Idziemy?
-najpierw powiedz mi co tu robisz? - odsunęłam się od niego i spojrzałam podejrzliwie.
-Wróciłem. Ale pewna Kelnereczka cały czas mi uciekała- na jego twarzy w tej chwili malowało się coś dziwnego. Coś czego nigdy wcześniej nie zauważyłam. Spojrzałam na niego jakby wyrósł mi nad głową wielki znak zapytania- Widziałem cię z Simonem.
-Matteo jesteś zazdrosny- odwrócił się jakbym obraziła go tym słowami.
Ale mnie to tylko bawiło. Z uśmiechem złapałam go za rękę i pociągnęłam w stronę Rollera. W tedy coś mi się przypomniało. Moja radość jakby nagle ustała.
-Dlaczego się nie odzywałeś? Gaston wiedział?
Zobaczyłam jego spojrzenie i w tedy wszystko było dla mnie jasne oczywiście że Gaston wiedział. Musiał wiedzieć od początku co planuje Matteo. W końcu byli najlepszymi przyjaciółmi. Przypomniałam sobie też o spotkaniu z Tamarą. Zamiast Tamary pewnie miał się tu pojawić Matteo. Ale Simon zjawił się wcześniej. Teraz wszystko się zgadzało. Podparłam się rękoma pod boki i gapiłam się na niego czekając na jakiś cień wyjaśnień.
-Więc tak chciałem ci zrobić niespodziankę - znowu ten uśmiech ale tym razem nie ma szans aby mnie nim przekonał. Chyba to zauważył bo podszedł do mnie i spojrzał mi w oczy- Luna chciałem sie odezwać ale myślałem że nasze spotkanie twarzą, w twarz będzie bardziej satysfakcjonujące i nie myliłem się a co do Gastona to tak wiedział. Niestety kiedy zobaczyłem cie z Simonem, myślałem że jest już za późno ale w tedy Nina..
-Nina?! - cofnęłam się jak oparzona.
Moja najlepsza przyjaciółka wiedziała i nic mi nie powiedziała. No to będzie się gęsto tłumaczyć.
-Czekaj Nina dowiedziała się wczoraj nie miej do niej żalu.
Patrzyłam na niego nie pewna co zrobić. W końcu zdecydowałam.
-Chodźmy za nim jeszcze bardziej się na ciebie denerwuję - Złapał mnie za rękę i razem ruszyliśmy w stronę Rollera.
                                             ***
Ambar właśnie odebrała telefon znowu dzwoniła Jazmin. Miała już jej po mału dosyć. Ale ktoś musiał zajmować się brudną robotą. A Jazmin była do tego idealna taka głupiutka. Mogła jej powiedzieć wszystko, no prawie wszystko bo Jazmin nie umie trzymać języka za zębami. Ale oprócz tego małego defektu dawała radę.
-Posłuchaj mnie kolor zielony jest totalnie nie modny - znowu moda Jazmin nie potrafiła gadać o niczym innym- a ja właśnie kupiłam nową zieloną torebkę.
-Jazmin tylko po to do mnie dzwonisz? - Ambar właśnie weszła do domu i kierowała się w stronę pokoju.
-Jeszcze jedno pojawiła się w Blake nowa dziewczyna - Ambar stanęła jak wryta czyżby kolejna rywalka?- ponoć kiedyś była sławna ma na imię Natalii i zaprosiłam ją po szkole do Rollera. Bardzo chciała by cie poznać jest twoją fanką.
Nie podlegało wątpliwości że każdy jest jej fanem. Ale ta Natalii chyba zacznie jej przeszkadzać.
-Spotkamy się przed Rollerem za godzinę lepiej żebyś tam była- rozłączyła się za nim Jazmin zdołała cokolwiek powiedzieć.
Interesowała ją ta nowa dziewczyna. Moze być użyteczna. Tylko jak? Pytania i pytania cały czas pytania. Skierowała się do swojego pokoju a po 45 min szykowania zadzwoniła po kierowcę. Zaraz zobaczy kim jest ta Natalii.
                                            ***
Kiedy z Matteo weszliśmy objęci do Rollera oczywiście nie odbyło się bez powitań. Każdy przytulał Matteo i radośnie się śmiał. Kiedy czas na powitania już minął. Zobaczyliśmy śmiejących się Ninę i Gastona. Pociągnęłam Matteo za rękę w tamtą stronę ale on jakby się przed tym wzbraniał. W końcu jakoś go tam zaciągnęła.
-No nareszcie - Gaston dalej się śmiał- myślałem że wasze spotkanie już nigdy nie nastąpi.
Oparłam ręce na stole i spojrzałam z groźna miną na Gastona. Jego uśmiech od razu zniknął.
-Dziękuję moim przyjaciołom za powiedzenie mi prawdy- spojrzeli po sobie i spuścili głowy.
-Wiedziałem że tak będzie dlatego nie chciałem podchodzić - Matteo spojrzał na mnie wzrokiem który mówił ,,odpuść".
Ale teraz mnie to wszystko tylko bawiło. Nie mówiłam tego wcale na serio nie mogłabym się na nich obrazić. Przytuliłam ich mocno i teraz cala nasza czwórka zaczęła sie śmiać.
-aaaaaaaaaaa!!! - pisk Jazmin jeszcze długo będzie dźwięczał mi w uszach.
Odwróciłam sie w stronę ktora wskazała i zobaczyłam wysokiego, czarnego chłopaka. Umięśniony pełen zżycia. Ale widziałam go pierwszy raz. Poczułam na mojej ręce mocny ucisk Matteo a jego spięte mięsnie mi sie nie podobały. Nieznajomy powoli zbliżał sie w nasza stronę. Kiedy stanął przed Matteo myślałam ze zaraz eksploduje.
-Co tutaj robisz?
-Wiesz jak to jest z rodzicami dyplomatami przeprowadzka- Nieznajomy objął Matteo ręką a Gaston stanął za nim.

-Och przepraszam ze sie nie przedstawiłem jestem Carlos, główny rywal Matteo na wrotkach i o serce Ambar - złapał mnie za rękę i kłaniając sie ucałował ja. Spojrzałam niepewnie na Nine ktora byla w pełnym szoku podobnie jak ja...


wtorek, 30 sierpnia 2016

Wybaczcie z tamtym postem coś nie wyszło mam nadzieję że z tym będzie lepiej. Miłego czytania. :*

Znowu ten sam sen. Siedzę na ławce w parku. Obok mnie przechodzą ludzie. Nagle za mną staje jakiś cień. Dotyka moich ramion. Próbuję się odwrócić i w tedy słyszę...
-Luna! - budzik nazywający się ,,moja mama".
Otworzyłam zaspane oczy i spojrzałam na pokój. Zero jakichkolwiek zmian. Spojrzałam na mamę. Trzymała właśnie mój uprasowany mundurek. Jedno oko poleciało w stronę zegarka i dopiero w tedy zauważyłam godzinę. No to kiepsko Ambar będzie wściekła. Jak zwykle Luna Valente musi się spóźnić i to jeszcze w pierwszy dzień szkoły. Pobiegłam do łazienki bez większego zachwytu upięłam włosy. Przeprałam się na tyle szybko na ile mogłam i pognałam na dol. Łapiąc po drodze kanapkę która zostawiła mi mama. W kuchni ucałowałam ja jeszcze na do widzenia i wybiegłam przed dom. Tak jak myślałam obok samochodu stała zdenerwowana  Ambar. Rozmawiała przez telefon. Prawdopodobnie z Jazmin. Bo niestety Delfi już nie należała do ich klubu. Kolegowały się ale to nie było już to. Teraz Delfi więcej czasu poświęcała Pedro. Chyba naprawdę się w sobie zakochali. Ambar skończyła rozmawiać a  w tedy obie szybko wskoczyłyśmy na tył auta. Droga do szkoły zajęła mniej niż 15 min. Pod szkoła. Zauważyłam Ninę.
-Jak zwykle..
-Tak, tak spóźniona- nie dałam jej dokończyć.
Złapałam ja za rękę i razem pognałyśmy w stronę klasy. Nauczycielki na szczęście jeszcze nie było, zajęłyśmy miejsce. To samo co rok temu. Jakoś nie czułam żadnej zmiany. Jedynie odczuwałam brak Matteo. Nie wiedzieć kiedy lekcja pierwsza dobiegła końca i usłyszałam tak upragniony dzwonek. Wyszłam z Nina na korytarz. Dzisiaj miała chyba dobry dzień bo cały czas sie uśmiechała.
-Cos sie stało?
-Nie wszystko w porządku- odwróciła głowę w kierunku schodów jakby na cos czekając, pewnie na Gastona.
-Nina znowu śniłam o Matteo.
Nina spojrzała na mnie swoim przenikliwym wzrokiem.
-Znaczy to mógł być Matteo bo widziałam tylko cień. Nie słyszałam tez głosu.
-Luna musze ci cos po..- znowu nie dano jej dokończyć tym razem byla to Ambar biegła ze schodów z prędkością błyskawicy.
Pierwszy raz widziałam żeby miała tak zatroskana minę.
-Lunita!!! Twój ojciec i moja matka chrzestna mieli wypadku jedziemy do szpitala samochód juz czeka- po usłyszeniu ,,mieli wypadek" stanęłam jak wryta, czułam ze Ambar szarpie mnie za rękę ale nie zwracałam na to uwagi. Dopiero po chwili kiedy Nina do mnie przemówiła jakbym sie obudziła.
-Luna idź !!
Pobiegłam za Ambar. Samochód rzeczywiście juz czekał. Wsiadłyśmy do niego. Ambar co chwile spoglądała na zegarek. A zaraz potem ponaglała kierowcę do szybszej jazdy. Widać było po niej ze bardzo sie przejmuje. Jednak prawda byla taka ze pani Sharon to opiekuna Ambar i jej krewna. Nie mówiąc juz o moim ojcu. Sama ponaglałabym kierowcę gdybym mogła. Kiedy dojechałyśmy przed szpital. Ambar wyskoczyła z samochodu jak burza. Za nim do niej dobiegłam rozmawiała z pielęgniarka.
-Sharon Benson pokój, 210 Miguel Valente pokój 213.
Za nim zdarzyłam sie obejrzeć juz byla przy windzie. Wjechałyśmy na górę a ja od razu skierowałam sie do pokoju 213. Tata leżał na lóżku na szczęście przytomny. Mama siedziała obok niego uśmiechnięta. Czyli znaczyło to tyle ze nic poważnego sie nie stało. Podeszłam do lóżka i złapałam ojca za rękę. Mama objęła mnie od tylu.
-Tato jak sie czujesz?
-Nic mi nie jest parę siniaków jutro prawdopodobnie wyjdę- uśmiechnął sie do mnie i ścisnął moja rękę.
-Bardzo sie cieszę- przytuliłam sie do niego a on do mnie to byla piękna scena rodzinna.
                                               ***
Ambar o mały włos nie wpadła by w drzwiach na Reya który właśnie wychodził od pani Sharon.
-Co sie stało?
-Pani Sharon nic nie jest- kiedy nie chciał sie odsunąć Ambar omal nie wyszła z siebie.
-Chce ja zobaczyć.
-To wykluczone pani Sharon powiedziała, ze nikt ma jej nie przeszkadzać.
Rey powoli zaczął odchodzić. A Ambar gapiła sie w zamknięte białe drzwi. Znowu nawet teraz kiedy tak sie martwiła została sama. Ani słowa. Nic. Nigdy nie zaznała prawdziwego rodzinnego ciepła. Rodzice ja olewali. A Matka chrzestna martwiła sie o wszystkich tylko nie o nią. Nie ważne co by zrobiła jak najlepsza by byla to wciąż za mało. Z ciekawości zajrzała do pokoju 213. Zobaczyła rodzinne Valente tak kochająca sie i tuląca do siebie. Chodź nie chciała sie do tego przyznać ona tez tego pragnęła. Ale nigdy nie będzie tego miała. Kiedyś myślała ze zazna tego z Matteo ale było to złudne uczucie. Zjechała winda na dół i odmachała kierowcy aby odjechał. Jedyne na co miała teraz ochotę to długi spacer do domu. Spojrzała jeszcze raz na szpital i powoli ruszyła w kierunku miasta.
                                               ***
-Nina!!- Gaston właśnie schodził po schodach z Matteo. Pomachał jej a ona od razu sie uśmiechnęła. Matteo natomiast rozglądał sie wokół w poszukiwaniu Luny. Kiedy jej nie znalazł zmartwiony zapytał Niny.
-Gdzie jest Luna?
-Pojechała do szpitala jej ojciec i pani Sharon mieli ponoć jakiś wypadek- Kiedy Matteo usłyszał szpital spiął sie strasznie dopiero kiedy zrozumiał ze Lunie nic nie jest wziął głęboki oddech i oparł sie o ścianę. Jeśli dobrze myślał Luna nie wróci dzisiaj do szkoły wiec aby sie z nią spotkać musi udać sie jej na przeciw. Ruszył w kierunku drzwi kiedy usłyszał za sobą glos Gastona.
-Dokąd sie wybierasz?
-Jeśli Luna nie chce wyjść mi na przeciw ja wyjdę jej do zobaczenia później w Rollerze.
Nina i Gaston spojrzeli na siebie z podobnym zdziwieniem.
-Pasują do siebie - powiedzieli razem i zaczęli sie śmiać.
Gaston objął Nine i mocno przytulił stali tak do końca przerwy uśmiechając sie do siebie

                                             ***
Wyszłam ze szpitala. Oczywiście samochodu juz nie było. Nie było co liczyć na to ze Ambar na mnie poczeka. Ruszyłam wiec do domu na piechotę. Miasto wydawało sie tętnic życiem. Podobnie jak park przez który przechodziłam. Mama została w szpitalu. Wiec postanowiłam zajrzeć jeszcze do Rollera. Za nim jednak to nastąpiło usiadłam na ławce i patrzyłam na przechodzących ludzi. Jedni byli uśmiechnięci, inni smutni jeszcze inni zdenerwowani. Każdy gdzieś sie spieszył. Spojrzałam przed siebie i w tedy słońce zasłonił mi czyjś cień. Czyżby to znowu był sen? Cień stawała sie coraz większy. Stanął za mna. Czułam obecność tej osoby ale nie wiedziałam kto to. Pewnie zaraz znowu sie obudzę. Ktos dotknął moich ramion i wtedy usłyszałam ta melodie, te słowa tak znajome. Ale jednak tak odlegle.
-Yo soy lo que siento Te miro y espero Dame solo un poco de paz Buscando en mi te encuentro Quiero sentir lo que hay mas alla - znała ten glos. Matteo. Od razu sobie o nim przypomniałam .
Ale wiedziałam ze jeśli spróbuje sie odwrócić to zaraz sie obudzę. Jednak on dalej tam był a ja sie nie budziłam. Postanowiłam wiec zaryzykować. Powoli odwróciłam sie i zobaczyłam jego. Podał mi rękę i juz za chwile staliśmy naprzeciwko siebie.
-Nie chce sie obudzić - powiedziałam do siebie.
-Kelnereczko sadzisz ze to sen?
-O tak na pewno. Jesteś tysiące kilometrów z tąd. Tak w ogóle powinnam być na ciebie wściekła.
Za nim zdarzyłam cokolwiek zrobic. Objął mnie i przytulił. Patrzyłam na niego. próbowałam zapamiętać każdy rys jego twarzy. Z prędkością światła zbliżył swoje usta do moich. Nie miałam nawet czasu żeby zamknąć oczy. Ten pocałunek był tak słodki i ciepły że chciałam aby trwał wiecznie. W końcu odsunął sie o de mnie. To nie mógł być sen. Nie tak rzeczywisty.
-Dalej uważasz ze śnisz?
-Matteo?! - spojrzałam na niego oniemiała i przez dobre 10 min nie mogłam z siebie wydusić żadnego słowa.


poniedziałek, 29 sierpnia 2016

W nowym sezonie pojawi się nowa postać Ada, która trochę namiesza miedzy naszymi bohaterami. Zagra ją prawdopodobnie. Ta dziewczyna. 
Nie ma osoby która oglądała Violettę a jej nie kojarzy. Grała tam bowiem Camilę przyjaciółkę Violetty. Jest ona też dziewczyną Ruggero (Matteo) w prawdziwym życiu. Znamy też potwierdzenie co do roli tej postaci w serialu. Najprawdopodobniej będzie ona z Matteo. Co oczywiście wprowadzi wiele zawirowań w naszym kochanym Lutteo. Ale Matteo w końcu dowie się, że Ada była manipulowana przez Ambar, bedzie bardzo zły i będzie mu żal że zostawił Lunę. Prawda najprawdopodobniej wyjdzie na jaw na końcu drugiego sezonu, jak to było w  przypadku Violetty i Diego. Ale na początku możemy na pewno liczyć na owocne spotkanie Lutteo i to, że przez jakiś czas będą razem. Producenci już ogłosili że planują 3 sezony i film jak to w przypadku Violetty, zobaczymy jednak jak będzie bo do drugiego sezonu jeszcze sporo czasu, nie mówiąc już o końcówce całej serii.
Jak obiecałam tak jest :D wyczekany. Proszę bardzo :D Do usłyszenia jutro w nowym rozdziale. Jeśli macie pytania kierujcie je na ask-a chętnie na wszystkie odpowiem. Miłego czytania :D

Park wydawał się teraz taki zatłoczony, jeszcze trochę i będę musiała wracać do domu. Mama pewnie już się denerwuje. Dalej nie wiem o co chodziło z Tamarą. Jeszcze dwa dni i rozpoczęcie roku. Nie wiedząc co ze sobą zrobić, usiadłam na ławce. Patrzyłam na przechodzące obok mnie pary. Trzymały się za ręce. Wyglądały na bardzo szczęśliwe. Uśmiechali się do siebie i patrzyli na siebie, jakby nikt inny dla nich nie istniał.
-Que mas lo que siento es diferente si tu estas no me importa lo que tienes para dar en tus ojos puedo estar si me miras no resistas a hablar, tal vez mi otra mitad-śpiewałam sobie chwilę refren najlepszej piosenki, który tak długo siedział mi w głowie.Rozejrzałam się w okół robiło się coraz ciemniej. Chciałam wstać i w tedy poczułam na policzkach coś zimnego, to były łzy. Moje łzy. Już dawno nie płakałam za Matteo, ale kiedy tylko słyszałam tą piosenkę wszystko wracało. Wytarłam oczy rękawem i z daleka zobaczyłam Simona.
-Simon!!!- zauważył mnie i od razu podjechał, uśmiechając się od ucha do ucha- co chciała Tamara?
-Zbliża się kolejny Open i konkurs. Luna ty płakałaś?
-Co? ja? nie... - odwróciłam głowę.Byłam zaskoczona tym że był w stanie zauważyć coś tak nieistotnego.
-Znam cie co się stało? - Spojrzałam na niego, ale nie musiałam nic mówić- znowu Matteo? Och Luna - objął mnie i delikatnie przytulił. Staliśmy tak chwilę a kiedy, znowu na niego spojrzałam jakby wszystkie smutki odeszły.
-Dziękuję Simon jesteś najlepszym przyjacielem - Uśmiechnęłam się do niego, ale nie było już to ten sam promienny uśmiech jak kiedyś.
-To może wystąpisz z najlepszym przyjacielem na Open? - Patrzył na mnie z takim entuzjazmem, ale nie mogłam.
-Wiesz co tym razem wolę być na widowni. Masz przecież zespół nie możesz ich zawieść.
-No dobrze to pozwól się chociaż odprowadzić do domu - skłonił się prze de mną i podał mi rękę.
-Z wielką przyjemnością- przejechaliśmy może parę metrów kiedy poczułam ze czegoś mi brakuje.
-Wisiorek.
-Ehh Luna znowu? Zobaczę na ławce.- Simon odjechał. Robiło się co raz ciemniej i zimniej.
-I co znalazłeś?
-Tak był tam. Proszę bardzo - odsłoniłam swoje włosy a on zapiął mi wisiorek i pognaliśmy w stronę domu. Śmiejąc się, on jak zawsze ja pierwszy raz od dawna, chociaż wciąż czułam gorzki smak łez. Tęskniłam za Matteo bardzo. Simon był przyjacielem. Niestety nie widziałam tu niczego więcej. On chyba też w końcu się do tego przyzwyczaił. Znowu staliśmy się takimi przyjaciółmi jak w Cancum. Nie było miedzy nami już żadnych nieporozumień i dobrze wiedzieliśmy, ze możemy sobie powiedzieć wszystko. Droga do domu jak zwykle nie zajęła dużo czasu. Rozstałam się z Simonem pod bramą mocno go przytulając. Uśmiechnęłam się ostatni raz na pożegnanie, ale kiedy dojechałam do drzwi uśmiech zmienił się w smutek. Rodzice czekali na mnie zdenerwowani.
-Luna gdzie byłaś?
-Przepraszam jeździłam i straciłam poczucie czasu. Potem spotkałam Simona i on mnie odprowadził.
-Żeby się to już więcej nie powtórzyło. A teraz idź spać na pewno jesteś wykończona.
Podbiegłam do rodziców i ucałowałam ich na dobranoc.
-Dobranoc Mamo i tato.
-Dobranoc Kochanie.
                                                                        ***
Sharon Benson i Rey przyglądali się tej scenie miłości pomiędzy rodzicami a dzieckiem. Kiedy wracali do salonu. Sharon zadała to samo pytanie jakie zadawała od paru dni.
-Jestes pewny że Sol to Luna? Jakoś nie chce mi się w to wierzyć Rey.
-Pani Sharon mogę panią zapewnić że nie ma żadnych wątpliwości że to Sol. Najwyraźniej Miguel i Monica nie wiedzą nic o jej biologicznej rodzinie.
-Co powinniśmy zrobić - kobieta usiadła na kanapie. Była wyczerpana tymi wszystkimi rewelacjami. A do tego jeszcze Ambar zaczęła wścibiać nos w nie swoje sprawy. Jeszcze tego brakuje żeby ona dowiedziała się wszystkiego.
-Przemyślmy jeszcze raz proszę pani czy wszystko wyjawić, to może być cios dla niej jak i dla innych a szczególnie dla panienki Ambar, wiadomo jak te dziewczyny się nie lubią nawet w tej rezydencji - Rey stał nie wzruszony obok kominka.
-Masz rację pójdę się położyć gdyby coś się stało zawołam cie.
-Oczywiście - Rey odszedł. A Sharon myślała. Jeszcze nie była gotowa aby sama zaakceptować prawdę o Sol. A co dopiero dzielić się nią z innymi osobami. Na wszystko musi przyjść czas. Nie ma co tego ponaglać. Z ta myślą poszła do swojego pokoju spać.
                                                                         ***

-Nina gdybym mógł to bym ci powiedział zrozum mnie - Nina spojrzała na Gastona i delikatnie dotknęła jego policzka.
-Rozumiem ale nie ukrywaj prze de mną już niczego dobrze?
-Zgoda- uśmiechnął się i w tym momencie zadzwonił telefon.
-Matteo?
-Tak. Ciekawe o co chodzi? - Gatson odebrał telefon.
-Słucham cię przyjacielu- Z każdą wypowiedzią Matteo, oczy Gastona robiły się większe.
-Co się stało?- Nina zaczęła się martwić nie tyle o Matteo a o swoją przyjaciółkę. Gaston oderwał telefon od ucha i włączył coś w telefonie, po chwili i ona słyszała co mówił Matteo.
-Widziałem na własne oczy jak tuliła się do Simona. Nie chciałem im przeszkadzać. Może lepiej jeśli Luna nie dowie się że wróciłem- Nina i Gatson spojrzeli po sobie. W końcu Nina zabrała mu telefon i zaczęła mówić.
-Matteo tu Nina słuchaj mnie. Kiedy wyjechałeś Simon zbliżył się do Luny ale tylko jako przyjaciel. Nic miedzy nimi nie ma. Jeśli jutro nie porozmawiasz z Luną to...-spojrzała  na Gastona mówiąc bezgłośnie ,,przepraszam"- ja jej wszystko powiem i mogę ci obiecać, że kiedy dowie się od kogoś innego nie będzie już chciała z tobą rozmawiać - w słuchawce nastała pełna napięcia cisza. Gaston i Nina spoglądali tylko na siebie nerwowo.
-Zgoda porozmawiam z nią jutro. Mam nadzieje ze się uda. Pozdrów Gastona, Felicity.
-Ja nie...zresztą nieważne- uśmiechnęła się i rozłączyła rozmowę.
-Odprowadzę cie do domu po tych atrakcjach- Gaston objął Ninę i razem ruszyli w stronę domu dziewczyny. Nina szła wtulona w niego,
dalej martwiąc się o przyjaciółkę.

Dalsza część rozdziału ukarze się na koniec dnia abyście mieli na co czekać :D
Teraz chcę wam pokazać piosenkę którą słucham od wczoraj na okrągło <333333